Właśnie w Twojej teorii jest taki problem, że to nie jest jedna jaskółka. Na przełomie wieków BL była bardzo mocna. Puchar UEFA wygrywały Bayern, Schalke, w LM szalał Dortmund, Leverkusen no i Bawarczycy. Potem przyszedł okres wielkiej stagnacji i groził im spadek nawet na 7 miejsce w rankingu UEFA, zaś jedynym klubem zdolnym do ćwerćfinału (!) LM był Bayern. W latach 2003-2005 nie było ani jednego przedstawiciela Bundesligi w półfinale jakiekolwiek turnieju.Bienias pisze:Dokladnie Cru. Fani bundesligi obrosli w piorka. Dla porownania pare lat przed wami byl tez final wloski. Sami widzicie gdzie jest Serie A.cru pisze:No tak, mamy pierwszy sezon od n-lat gdzie sa dwie mocne druzyny z Bundes, i od razu teksty o przeskoczeniu Hiszpanii - najpierw niech sie Niemcy postaraja ustabilizowac te 3-4 druzyny, ktore beda ich regularnie w LM reprezentowac, a nie Schalke odpadajace z turasami czy BM nie przechodzaca nawet eliminacji. W tym samym czasie 4 zespol z Hiszpanii do ostatnich minut bil sie o polfinal LM, mimo regularnej wyprzedazy graczy. Jeszcze daleka droga.
La liga ciagnie od wielu lat w ten sam sposob i nie widac w drastyczny sposob obnizenia wartosci druzyn w pucharach. Hiszpanie beda sobie ksztalcic nowych pilkarzy ktorych potem beda kupowac Anglicy ewentualnie Niemcy. Ci ostatni raczej swoje pokolenie juz wypuszczaja. Bayern M zawsze byl mocnym przedstawicielem Niemiec w Europie ale inne kluby? Pamietamy S04 w LM jako chlopca do bicia. Przyklady mozna mnozyc. Jedna jaskolka wiosny nie czyni. poczekajmy rok ....
Ożywienie i wzrost siły przychodził stopniowo, małymi kroczkami. Najpierw w PUEFA - półfinał osiągnęło Schalke, potem Bayern, dwa razy HSV, dwa razy Werder (w tym przegrany finał z Szachtarem) aż wreszcie w 2010 roku pierwszy półfinał LM od 8 lat. 8 lat w LM, na tym etapie nie było przedstawiciela Niemiec. Rok później do czwórki awansowało Schalke (ten chłopiec do bicia po drodze był lepszy od Lyonu, Benfiki, Valencii i obrońcy tytułu Interu), rok później znów finał Bawarczyków, a teraz niemiecki finał. 4 lata - 3 różne kluby w półfinale, 2 różne kluby w finale (żeby nie było, że tylko Bayern ich ciągnie). Postęp ogromny, stały wzrost osiągnięć i siły. Niemieckie kluby, które parę lat temu były tym "drugim rzutem" teraz eliminują Reale, Barcelony, Intery, Juventusy, Manchestery - sama czołówka, wyżej się nie da. Trudno zatem mówić o "jednej jaskółce" czy przypadku. Ale widzę, że nawet tak oczywistych spraw nie dostrzegacie.
Malaga - podniecacie się, że do ostatnich minut biła się o półfinał jako czwarta ekipa LL. Ich droga to Zenit, Anderlecht, Porto. Myślicie, że w półfinale nie byliby chłopcem do bicia? Dla porównania Schalke sprzed dwóch lat miało trudniejszą drogę, a sezon skończyli na 14 (!) miejscu.
Co do Serie A - taka kolej rzeczy - w pewnym okresie jest się mocarzem, kiedy indziej zalicza się poważny spadek osiągnięć. BL nie tak dawno była ligą raptem 5-6 w Europie, teraz widać jak na dłoni co się dzieje, a może być tylko lepiej. Może za 20 lat znów Włosi będą najlepsi.







