pozdrawiamPrzegląd Sportowy pisze:
WISŁA KRAKÓW
OD PÓŁTORA ROKU W KLUBIE PANUJE POLITYKA OSZCZĘDNOŚCI
MILIONY WIERZYCIELOM
Od stycznia 2005 roku wiceprezesem ds. finansowych w krakowskim klubie jest Roma Piotrowska. I od początku wdraża z żelazną konsekwencją dyrektywę właściciela Tele-Foniki (która posiada 100 procent akcji Wisły SSA) Bogusława Cupiała – wydatki klubu muszą się bilansować z wypracowanymi przezeń dochodami. Trudna do wyobrażenia jest sytuacja z czerwca 2004 roku, kiedy do zamknięcia budżetu brakowało kilku milionów złotych, a Cupiał – proszony przez prezesa Tadeusza Czerwińskiego i wiceprezesa Bogdana Basałaja – pokrył deficyt z prywatnych pieniędzy. Od kilku lat niemożliwe jest też pozyskiwanie środków z Tele- Foniki. Inwestycje w tej firmie prowadzone są dzięki ogromnym kredytom i banki nadzorują jej operacje finansowe. Mało tego – większość ze 100 mln zł zainwestowanych przez Cupiała w Wisłę od jesieni 1997 r. była pożyczką.
Nowy Mandziara
Nadzór bankowy nigdy nie zgodziłby się na umorzenie owego zadłużenia, więc jednym z zadań Romy Piotrowskiej było jego zmniejszanie (zwłaszcza, że ciągle rosły odsetki). Jeszcze na początku 2005 roku dług wynosił około 80 mln zł. W tej chwili nie przekracza 60 mln. Na spłatę przekazano cały zysk za 2004 (12 mln zł) i 2005 rok (6 mln), płynący ze sprzedaży zawodników. Naturalnym wydawałoby się uzupełnianie składu piłkarzami rokującymi choćby nadzieje na zastąpienie w przyszłości odchodzących gwiazd. Nawet tacy sporo jednak kosztują, a Wisła ostatnie duże zakupy przeprowadziła 2 lata temu (900 tys. euro za Marka Zieńczuka i Tomasza Dawidowskiego). Królują piłkarze z kartami w ręku, a Adama Mandziarę w roli głównego kontrahenta zastąpił Giovanni Becalli. Jest on byłym menedżerem Dana Petrescu, a w jego agencji pracuje Gheorghe Popescu – przyjaciel trenera Wisły z czasów wspólnej gry w reprezentacji Rumunii. Ze „stajni” Becallego trafili do krakowskiej drużyny Branko Radovanović, Emilian Dolha i Hristu Chiacu. Zawodnicy wolni, ale nie darmowi, bo za każdego menedżer zainkasował minimum 50 tys. euro prowizji. Roma Piotrowska ogląda każdą złotówkę. W styczniu został zwolniony portugalski skaut Mario Branco, który zarabiał 2 tys. euro miesięcznie, a efekty jego pracy oceniane były negatywnie. Później nie powiodło się zatrudnienie na stanowisku dyrektora sportowego Jerzego Kowalika, a jednym z punktów spornych była wysokość jego gaży. Z wyliczeń wynikało, że bardziej opłaca się wynajmowanie autokaru niż utrzymywanie 18-osobowego busa (na mecze jeździły nim rezerwy i drużyny juniorów) i zatrudnianie kierowcy. Sprzedano więc busa i zwolniono kierowcę – 61-letniego pana Józefa, który dla piłkarzy był niańką, załatwiając przeróżne sprawy urzędowe. Z klubu odeszła też księgowa i jej pracę – taniej – wykonuje firma zewnętrzna.
Za drogi dywanik
Murawa była wiosną w fatalnym stanie. Zachodnie kluby wymieniają ją nawet trzy razy do roku, a obecna na stadionie Wisły ma już 3 lata. Ale klub nie zdecydował się na kupno trawiastego dywanika (koszt – 600 tys. zł). Nabył natomiast za 100 tys. zł sprzęt do pielęgnacji murawy, czym skazuje się na ciągłą prowizorkę. A transfery? – Szukamy okazji – stwierdził niedawno wiceprezes klubu Jerzy Jurczyński. Okazją był Paweł Kryszałowicz, który w kontrakcie z Amiką miał zapisaną kwotę odstępnego 200 tys. euro.
W najbliższym sezonie klub zakłada budżet w wysokości 24 mln zł i raczej próżno szukać w nim miejsca na wielki transfer. Jeśli więc do Wisły przyjdzie tak pożądany przez Petrescu napastnik – będzie to skutkiem albo szczęśliwej okazji, albo spontanicznej, prywatnej szczodrości Cupiała.
PAWEŁ FLESZAR
d










