A ten przebój z Krakowa lubisz?
Edit:
Przestańcie fetyszyzować szaliki Cracovii.Artysta pociął szaliki w barwach piłkarskich drużyn i na płocie przy stadionie ułożył z nich napis "Praca wre". Chciał w ten sposób zapytać o sens wydatków na Euro 2012. Ale zamiast dyskusji wywołał oburzenie kibiców. - Barwy to rzecz święta - piszą na Facebooku. I odgrażają się: - Za pewne czyny trzeba płacić
Łukasz Trusewicz, absolwent poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego, kilka dni temu zabrał swoich widzów w autokarową podróż po mieście. Jednym z przystanków był stadion, wybudowany za ponad 750 mln zł na Euro. Trusewicz pociął nożyczkami trzy klubowe szaliki, a potem na płocie ułożył z nich napis: "Praca wre". - Zbudowaliśmy stadiony, za chwilę Euro, a co potem? Piłka nożna stała się motorem naszej modernizacji. Jadę po Poznaniu i stoję w korkach, bo wszędzie remontują ulice na mistrzostwa. To mnie denerwuje - mówi Trusewicz.
- Mnóstwo pieniędzy inwestujemy w sport, a nie w kulturę - dorzuca Agnieszka Szablikowska, kuratorka projektu. Akcja Trusewicza była wydarzeniem poprzedzającym tegoroczny festiwal teatralny Malta.
Trusewicz pociął niebiesko-biały szalik Lecha, zielony Warty i biało-czerwony reprezentacji Polski. Akcja wywołała oburzenie kibiców "Kolejorza". Stowarzyszenie "Wiara Lecha" zamieściło na Facebooku zdjęcia Trusewicza i jego pracy.
Pod zdjęciami pojawiły się komentarze: "Swoje gacie mógł pociąć, a nie barwy hańbi", "Barwy rzecz święta, niech każdy o tym pamięta!" - piszą kibice. I odgrażają się: "Za cięcie barw frajerze będzie wp..., do zobaczenia na mieście!", "Za pewne czyny się płaci!", "Artysta ściągnął na siebie poważne kłopoty. Kibole są pamiętliwi", "Poznaniak pociął świętość, jaką jest szalik Lecha. I za to trzeba go emocjonalnie wyprostować".
Kibice opublikowali link do profilu Trusewicza na Facebooku oraz jego życiorysu na stronie festiwalu Malta. Podali też numer telefonu artysty. I napisali: "Panie i panowie, już wiecie, kogo szukać", "Chce zobaczyć artyzm? Zobaczy nieład artystyczny na swojej mordzie".
- Nikogo nie chciałem obrazić, nie chodziło o profanację. To był mój komentarz do obecnej rzeczywistości. Ale kibice nie zrozumieli ironii - mówi Trusewicz. A kuratorka projektu dodaje: - Nigdy nie spotkaliśmy się z taką wrogością. Nie wiem, czy kibole tylko tak nadymają się na Facebooku, czy może przejdą do czynów i trzeba się ich obawiać.
Trusewicz nie zamierza informować policji o groźbach, bo liczy na rozsądek kibiców: - Ci, którzy wygrażają, że potną twarz mojej matce, na pewno nie reprezentują wszystkich kibiców. Patrzyłem na ich profile, większość to gówniarze. Mój brat też jest kibicem, siedzi w "kotle", ma wyższe wykształcenie, zna języki. Do mojej pracy podszedł z ironią.
Ale Dominik Antonowicz, socjolog badający zachowania kibiców, uważa, że pocięcie szalika mogło zranić ortodoksyjnych kibiców. W barwach klubowych socjolog dostrzega formę świętości, która przyciąga wyznawców. - Gdy przyjmiemy, że kibicowanie ma quasi-religijny charakter, to także szalik staje się relikwią - mówi. I dodaje, że do uczuć kibiców należy podchodzić z wyczuciem.
Prof. Rafał Drozdowski, poznański socjolog, również mówi o sakralizacji kibicowania. - A tam, gdzie są świętości, pojawia się groźba profanacji - zauważa. Jednak, jak zaznacza, nawet jeśli przyjmujemy, że uczucia kibiców należy szanować, nie może to oznaczać wyjęcia piłki nożnej spod krytyki: - Artysta stawia ważne pytanie o sens wydatków na stadion, z którego korzystają też poznańskie kluby. Takiej dyskusji w mieście brakuje.
Trusewicz nie spodziewał się, że tnąc szalik, może zranić uczucia kibiców. - Można wierzyć w swój klub, ale to powinna być zdrowa wiara - mówi. - Taki szalik można kupić za 30 zł. Nie zdziwię się, jeśli produkują go w Chinach. Nie fetyszyzujmy go.











