Drętwy, bezemocjonalny teatrzyk. Byłem i żałowałbym, gdyby nie to, że nie ja płaciłem za bilety.blackmore pisze:The Australian Pink Floyd Show był dla mnie naraz.

Post Wyświetl pojedynczy post autor: 10 » 04 lis 2015, 23:21
Drętwy, bezemocjonalny teatrzyk. Byłem i żałowałbym, gdyby nie to, że nie ja płaciłem za bilety.blackmore pisze:The Australian Pink Floyd Show był dla mnie naraz.
10
Post Wyświetl pojedynczy post autor: blackmore » 05 lis 2015, 10:47
Szału faktycznie nie było, można ten projekt potraktować jako ciekawostkę. Instrumentalnie wszystko było dobrze zagrane, do wokalu również bym się nie przyczepił (zwłaszcza "High Hopes" wypaliło, w przeciwieństwie np. do "Hey You"), ale brakowało charyzmy. Z jednej strony to źle, bo jeśli utwory są śpiewane o "czymś", to jednak wypadałoby przekazać trochę emocji, wykazać jakąś ekspresję, jak i dać z siebie więcej podczas solówek gitarowych, ale z drugiej może miało to na celu przypominać np. młodszym odbiorcom, że my tu tylko gramy Floydów. Chcecie coś więcej oprócz muzyki, to sięgnijcie po archiwa.10 pisze:Drętwy, bezemocjonalny teatrzyk. Byłem i żałowałbym, gdyby nie to, że nie ja płaciłem za bilety.blackmore pisze:The Australian Pink Floyd Show był dla mnie naraz.
Hehe. Ostatnio zauważyłem, że podział na wyznawców Watersa i Gilmoura jest jeszcze bardziej widoczny. Nie ujmując niczego temu pierwszemu, ale jak same późniejsze solowe albumy pokazują, "The Wall" było de facto jego dzieckiem, ale również w żadnym z innych albumów nie odegrał tej roli, co Gilmour.janop pisze:Brzmi jak opis Watersa grającego "Dark side of the moon"
blackmore
Post Wyświetl pojedynczy post autor: blackmore » 05 lis 2015, 11:08
blackmore

Post Wyświetl pojedynczy post autor: 10 » 05 lis 2015, 11:33
Poprawnie, choć uleciały chłopakom drobne szczegóły, jak na przykład echo gitary przy unisono w "Dogs". Powiem ci, że u nas w Olsztynie lokalni muzycy porwali się z motyką na słońce i zrobili koncert PF, dodatkowo przearanżowując utwory i wplatając jeden w drugi. Myślałem, że będzie świętokradztwo, a zagrali to lepiej niż Australian. I za dychęblackmore pisze:Instrumentalnie wszystko było dobrze zagrane
Nie.janop pisze:A to nie jest tak, że Syd Barrett > Roger Waters
10
Post Wyświetl pojedynczy post autor: blackmore » 05 lis 2015, 11:52
Również lubię, ale nie masz wrażenia, zwłaszcza na pierwszych dwóch płytach, że mocno inspirowali się Pain of Salvation?10 pisze:Z typowo progresywnych zespołów najlepiej mi wchodzi Mars Volta.
"Starless" jest utworem, dla którego moje ucho okazało się najbardziej wrażliwe. Uwielbiam zgasić światło, położyć się na łóżku albo usiąść na krześle przed głośniczkami i przez 12. minut przy zupełnej ciemności, delektować się tym narastającym napięciem... Jedno z moich ulubionych muzycznych dokonań w ogóle. "Epitaph" ok, zarówno w wykonaniu Lake'a, jak i późniejszym Wettona. Oni potrafili mieć nierówne płyty, ale na każdej znajduje się przynajmniej jeden kawałek, który mnie zachwycił. Z pierwszej "The Court of the Crimson King", "Epitaph" i na upartego "Moonchild", aczkolwiek szkoda, że po 5. minutach zaczyna mniej się podobać, ponieważ późniejsze dźwięki są zbyt delikatne, momentami ciężkie do wyłapania. Z drugiego albumu cenię "In the Wake of Poseidon" oraz "The Devil's Triangle". Słuchając płyt "Lizard" oraz "Islands" myślałem, że już nic mnie nie porwie i swego czasu chciałem je uznać za duży regres w twórczości Crimsonów, ale obydwa krążki ratują zamykające całość utwory, do których lubię wrócić. Z "Larks' Tongues in Aspic" wolę pierwszą część, zresztą najlepsza ze wszystkich (liczę też te kolejne, trzecią i czwartą z późniejszych czasów). A z płyty poprzedzającej "Red" bez wątpienia finalny "Fracture".10 pisze:Ale Crimsonów, poza dosłownie dwoma utworami ("Epitaph" i "Starless") nie kumam.
blackmore

Post Wyświetl pojedynczy post autor: 10 » 05 lis 2015, 15:28
Nie znaju. Też takie opętańcze zmiany tempa i klimatu? Którą płytkę warto przesłuchać, żeby to usłyszeć?blackmore pisze:Pain of Salvation?
10
Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 05 lis 2015, 15:47
cloner
j1mmy
Rezus
Sinik1988
Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 06 lis 2015, 15:16
cloner
Post Wyświetl pojedynczy post autor: blackmore » 06 lis 2015, 18:56
"Entropia", "Remedy Lane" oraz "Road Soalt". Naturalnie trafią się utwory zaprzeczające tej teorii, ale te najbardziej znane są moim zdaniem porównywalne.10 pisze:Nie znaju. Też takie opętańcze zmiany tempa i klimatu? Którą płytkę warto przesłuchać, żeby to usłyszeć?blackmore pisze:Pain of Salvation?
blackmore

Post Wyświetl pojedynczy post autor: coco » 07 lis 2015, 10:33
coco

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Rojiblanco » 07 lis 2015, 23:27
Rojiblanco

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Dr.Football1 » 08 lis 2015, 11:26
Dr.Football1
Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio