Ja nie zapomnę jak biegałem do promotora z poprawkami w pracy licencjackiej. Co gorsza każdy egzemplarz musiał być oprawiony bo zawsze była nadzieja, że pracę zaakceptuje . On natomiast lubił sobie otworzyć pracę na dowolnej stronie znaleźć literówkę i poprawić ją (oczywiście czerwonym długopisem).