Ogólnie trochę lepiej się to oglądało niż nasz występ z PSV, szczególnie że potrafiliśmy dominować na boisku, ale właściwie nic z tego nie wynika. Gdyby nie farciarska bramka, moglibyśmy powiedzieć, że w ogóle nie mamy ataku...
Pamiętam, że był parę lat temu czas, że największą skuteczność mieliśmy podaj między 75 a 90 minutą. Tymczasem teraz remisujemy z drużyną z niższej półki [abstrahując od ich miejsca w tabeli] i całkowicie odpuszczamy walkę w drugiej części drugiej połowy. Zero agresji, zero pomysłu na rozegranie i wykończenie. Już nie pamiętam kiedy gryźliśmy piach i walczyliśmy jak prawdziwe czerwone diabły.
Przykre, że przyszło nam doczekać takich czasów, bo to już kolejny rok, kiedy nie da się Manchesterem zachwycać. I skończył się już czas, kiedy mogliśmy zrzucać to na karb budowania drużyny.


