F.C. Barcelona (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Dombroś
Grafomania zaawansowana
Posty: 450
Rejestracja: 03 sie 2005, 17:29
Reputacja: 0
Lokalizacja: z 13 Dzielnicy ;]

Post autor: Dombroś » 14 sie 2005, 22:50

Pierwszy mecz o Superpuchar Hiszpanii Barcelona ma już za sobą. Spotkanie na Ruiz de Lopera rodziło poważne obawy u niektórych kibiców blaugrany, gdyż podopiecznym Rijkaarda bardzo trudno gra się z zespołem z Sevilli.

Obie jedenastki zaczęły od mocnego uderzenia, najpierw groźna akcja Barcy a następnie rzut wolny bity przez Assunçao, ktotego strzal świetnie wyłapał Valdés. Kilka minut później mieliśmy powtórkę z rozrywki, ale Victor ponownie okazał się lepszy. Do 15 minuty niewielką przewagę mieli goście, jednak później olśnienia doznał Joaquin. Już w 16 minucie przeprowadził on indywidualną akcję, mijając czterech graczy Barcelony niczym słupki na treningu, która na szczęście nie skończyła się utratą gola. Od tego momentu piłkarze Franka Rijkaarda zaczęli zwalniać grę, dużo podawali, ale nie atakowali odważnie bramki Doblasa. Wiele strat mieli w środku pola Ronaldinho i Deco.

Nie zabrakło nam ciekawych obrazków, jak chociażby podwójna zmiana... obuwia Eto’o i Assunçao, czy wolny Oliviery, po którym Gaucho został trafiony w najczulsze miejsce na ciele mężczyzny. Niemniej, zawodnicy Serry Ferrera radzili sobie bardzo dobrze, wyprowadzając raz po raz groźne kontrataki.

W 30 minucie Ronaldinho trafił w poprzeczkę, co spowodowało ożywienie w szeregach blaugrany. W okolicach pola karnego rywala szalał Giuly, który starał się przejść obronę gospodarzy. Dobrym strzałem sprzed pola karnego popisał się Xavi, jednak Doblas wybił piłkę na róg. Defensywa Barcelony męczyła się natomiast z fenomenalnym Joaquinem. Jego dośrodkowanie w pole karne spowodowało, że tuż przed przerwą Puyolowi przytrafił się fatalny kiks, na szczęście piłka wyszła poza linię końcową. Chwilę później, Xavi po podaniu Giuly’ego oddal strzał na bramkę gospodarzy, jednak piłka trafiła w słupek i do przerwy mieliśmy 0-0.

Druga połowa nie mogła rozpocząć się lepiej. Barcelona zaczęła grać szybciej i już w 47 minucie po podaniu Ronaldinho, Giuly wpadł z piłką w pole karne i płaskim strzałem po ziemi ‘założył siatkę’ Doblasowi. To spowodowało, że Betis ruszył do ataku i przez dłuższą chwilę nie opuszczał połowy przyjezdnych. Mogło być nawet 1-1, ale wspaniałą interwencją popisał się Valdes.

Chwilę później blaugrana ruszyła z kontrą i po wzorcowym podaniu Xaviego do Eto’o, Kameruńczyk wyskoczył zza pleców obrońcy, ubiegł wychodzącego bramkarza i bez najmniejszych problemów umieścił futbolówkę w siatce.

Po golu Samuela na ławce rezerwowych, najbardziej żywiołowo zareagował Iniesta. Rijkaard nie pozwolił mu już usiąść i od tego momentu wraz z Van Bommelem rozgrzewali się przy linii bocznej boiska.

Bardzo aktywni byli boczni obrońcy Barcelony a szczególnie Sylvinho, który w 60 minucie zdecydował się na rajd, po którym upadł w polu karnym Betisu, jednak sędzia nakazał grać dalej. Zespół Rijkaarda grał szybciej niż w pierwszej połowie, piłkarze szanowali piłkę oraz swoje siły. Gospodarze starali się walczyć, ale blaugrana nie pozwoliła im rozwinąć skrzydeł. Dodatkowo w 63 minucie sędzia podyktował dla Barcy rzut wolny i mimo, iż w tej sytuacji lepsze wydawałoby się uderzenie Deco czy Xaviego, do piłki podszedł Ronaldinho, który cudownym strzałem podwyższył wynik na 0-3. To był prawdziwy nokaut dla Betisu i jego lidera Joaquina, który kiwał głową nie wierząc w to, co się dzieje.

Po tej bramce holenderski szkoleniowiec zdecydował się wpuścić na boisko Van Bommela, dla którego był to debiut w oficjalnym spotkaniu FC Barcelony. Od tego momentu blaugrana zaczęła grać szeroko, piłka krążyła po całym boisku, każde podanie było celne i przemyślane. Działacze Betisu mieli ponure miny i trudno im się dziwić. Coraz więcej podań wędrowało do Valdesa, Barcelona wyraźnie zwolniła, ale nadal kontrolowała przebieg gry. Rijkaard wpuścił jeszcze Iniestę i Gabriego, którzy zmienili Deco oraz Edmilsona. Ronaldinho powoli zaczął się bawić. W pewnym momencie, naciskany przez dwóch graczy Betisu, dwukrotnie podbił piłkę, sadzając ją sobie na własnym ramieniu a następnie wycofał ją do swojego kolegi, za co zebrał gromkie brawa. Serra Ferrer próbował jeszcze zmian w zespole, ale goście z Valdesem w bramce grali bardzo pewnie. W 84 minucie okazję na zdobycie kolejnej bramki miał natomiast Eto’o, jednak kąt był zbyt ostry i wynik nie uległ już zmianie.

Co ciekawe, również Van Bommel źle dobrał sobie obuwie, gdyż po trawie poruszał się jak po lodzie. Raz nie mogąc się zatrzymać wpadł na gracza Betisu, innym razem chcąc wyjść z piłką poślizgnął się i upadł.

Za tydzień, tj. 20 sierpnia, czeka na rewanż na Camp Nou, jednak po tym co zdarzyło się dzisiaj tylko jakaś katastrofa mogłaby wydrzeć Superpuchar z rąk piłkarzy Franka Rijkaarda.


Betis: Doblas, Melli, Rivas, Juanito, Luis Fernández, Assunçao (Xisco, 45'), Miguel Angel (Arzu, 80'), Rivera, Joaquín, Oliveira (Fernando, 80') oraz Edu.

FC Barcelona: Valdés, Belletti, Oleguer, Puyol, Sylvinho, Xavi, Edmílson (Gabri, 85'), Deco (Iniesta, 80'), Giuly (van Bommel, 69'), Eto'o, Ronaldinho.

Gole:
0-1: Giuly 47'
0-2: Eto'o 51'
0-3: Ronaldinho 62'.

Arbiter: Arturo Daudén Ibáñez.

Żółte karki: Giuly (22'), Deco (56'), Miguel Ángel (27'), Juanito (40'), Rivera (58').

Stadion: Estadio Manuel Ruiz de Lopera (Sewilla)
.
Jedny, słowem mecz -Malina.
Miejmy nadzieje że Barca nie straci w następnym spotkaniu goli a wręcz przeciwnie -jeszcze cos ustrzeli..
Mecz ten był nazywany takze meczem Ronaldinho vs. Joaquin, jak widać po wyniku mecz jest na korzyść Ronaldinho. :wink:
Ostatnio zmieniony 15 sie 2005, 17:01 przez Dombroś, łącznie zmieniany 2 razy.

Wróć do „Hiszpania”