Chyba garbage time w którym GSW dali szansę dojść rywalowi na sensową odległość, ale cały czas mieli mecz pod kontrolą.
Występ był słaby bo jaki oni mieli pomysł? W obronie się motali i nie robili nic a w ataku zdobyli tyle, ile za frajer oddali rywale będąc prawie cały mecz na wysokim prowadzeniu. Wiadomo, że Warriors nie grają na 100% kiedy nie muszą, tylko w ten sposób mogą śrubować bilans.
Jeżeli słaby występ do zbyt surowa ocena to wciąż nie dałbym noty wyższej niż 'przeciętny', przecież ostateczna ilość zdobytych punktów nie opowiada nawet 1/3 historii.
Gościom ciepło robiło się częściej, Klay palił się prawie cały mecz...


