I właśnie dlatego od pewnego czasu już nie polemizuję z poglądami Clonera...cloner pisze: a ja sie zgodze w 66,67% - oto nie dla Szymkowiaka w reprezentacji![]()
ale on gra podobnie jak Kosowski (ciekawe porownanie - prawda ?)
Ten post nie będzie polemiką, tylko próbą porównania. Cloner mnie wyłącznie zainspirował
Kosowski- najchętniej przykleiłby sobie piłke do nogi, bo przeszkadza mu biegać. Wracać to on się nie lubi. Kiedy nie ma piłki najchętniej siadłby na murawie i liczyłby chmury. Jednak kiedy ją dostanie, hasa po lewej stronie niczym jelonek w lesie. On nie omija rywali, najwyżej moze się o nich potknąć jak staną mu na drodze. Niczym sprinter ma jasno wyznaczony cel; dobiec przynajmniej do wysokości pola karnego, potem niech się dzieje wola nieba. Widac, że wolny czas spedza w kasynach na graniu w ruletkę. Jego dośrodkowania to czysta loteria, albo w trybuny albo komuś na głowę, cóż zdarza się. Tak było za najlepszych czasów w Wiśle, niestety w Kaiserslautern ma zupełnie inne zadania taktyczne. Widac, że na treningu nie poswięcają mu wiele uwagi (Kasperczak przynajmniej mówił "Dobrze, Kamil dobrze, tylko trochę szybciej, bo jak Cię złapią to Ci piłkę zabiorą"). Dzisiaj pomysłem na grę jest szwendanie się po całym boisku pod pozorem wymiany pozycji z Jackiem Krzynówkiem np. Przecież nie od dziś wiemy, że tak znakomity trener jak Janas potrafi przestawić lewego pomocnika na prawego w pół roku. Oprócz szwendania się czasem dobije jakąś piłkę albo dośrodkuje w trybuny - tego się nie zapomina.
Szymkowiak - blond bóstwo noszone na rękach przez trabzonsporskie kozy. Podobno poszedł do Turcji, bo tam piłkarzom dają znizki na bazarach i w urzedzie podatkowym. Firmowym zagraniem w Wisle było prostopadłe podanie do napastnika F. i Ż. Dla Szymka to bez różnicy. Umiał tak dobrze ich obsłużyć, że dziennikarze pisali o rozgrywaniu w trójkącie. Oprócz perwersyjnych gier lubił położyć sie na boisku i narzekać, że go paluszek boli. Jak nie odgwizdano faulu, uświadamiał sędziego co o nim myśli i dostawał kartonik. Po piłkę wracał się jak zgubił kasę na ruletkę na swojej połowie. Gubił niezmiernie rzadko. Dzisiaj nie dość, że dalej podaje, to strzela a w reprze widzieliśmy, że nie płacze jak go kopną i wraca się po piłkę. Nie mówi co myśli o sędzim, bo robią to za niego nożami po meczu kibice. Jak na pomocnka to chyba full servis, bo bronienia od niego nie wymagamy?
Ja tu nie widze podobieństw.
O widzę, że jak pisałem tego posta, to Cloner zdążył juz wyciągnąć Kałużnego z kapelusza



