Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
ycu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1612
Rejestracja: 06 cze 2008, 14:36
Reputacja: 67
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: ycu » 06 sty 2016, 13:56

Natręctwa, mniam :) kiedyś miałem zdiagnozowaną 'nerwicę natręctw' - ponoć to wtedy, kiedy pojedynczych zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych jest więcej, niż 20. Dzisiaj pozostało mi tylko kilka z nich i nie są tak silne, jak kiedyś, tj. nie muszę tego zrobić. W wieku 15-16 lat jeśli nie zrobiłem któregokolwiek, to miałem wrażenie, że eksploduję. Standardowe nie wchodzenie na łączenia płyt chodnika, to jedno, ale potem wytworzył mi się taki system łażenia po płytach chodnikowych jak skoczek w szachach, czyli dwa pola do przodu i jedno w bok. W większości wypadków dało się to robić niezauważenie, gorzej, jak płyty były większe niż zwykle :D. Podobnie na schodach - na niektórych schodkach jest słupek od barierki, na niektórych nie. Toteż ja musiałem stawać na tych ze słupkiem tak, by ten był po wewnętrznej stronie mojej stopy (słupek z prawej -> lewa stopa, słupek z lewej -> prawa stopa). Na niektórych klatkach przejebane, pamiętam, jak pomagałem kumplowi sofę znosić u jego mamy i on się na mnie wkurwiał, że 'tak dziwnie chodzę'. Miałem też motyw z dotknięciem, czyli jeśli otarłem się prawą ręką o ścianę, to lewą też musiałem to zrobić. Przechodząc na pasach musiałem stawać albo na samym pasie, albo na samej jezdni, nie mogłem postawić stopy jednocześnie na pasie i na jezdni. Dziwne myśli też mi się pojawiały, znam to i znam również niezrozumienie ludzi, którzy nigdy tego nie mieli. Tomus, wiem jak to strasznie brzmi, ale np. przechodząc ulicą koło kobiety w ciąży, pojawiała mi się myśl, jak z całej pety bejsbolem uderzam w ten wystający brzuch. Nigdy w życiu bym tego nie zrobił, to po prostu wizja, której zakończenia nigdy nie ujrzę. Kiedyś, po takiej wizji, mijało mi sporo czasu na oglądaniu w głowie tych zakończeń, jednak nigdy nawet przez moment nie wydawało mi się, że faktycznie mam ochotę to zrobić. Jednak przez to w sumie nigdy nie podchodzę do krawędzi, jak jestem na wysokości, bo oczywiście wyobrażam sobie, jak to by było skoczyć. Lęku wysokości nie mam, a raczej pozbyłem się go podczas pracy na budowie (polecam, w celu pozbycia się lęku oczywiście).

Dziś ciężko nazwać którekolwiek z moich dziwactw natręctwem, jednak mam pewne schematy, które notorycznie powtarzam. Kiedy odpoczywam, to zawsze jestem w tym samym pokoju, w tej samej pozycji, z tymi samymi rzeczami wokół. Kiedy nie mam tego wszystkiego, to nie odpocznę. A muszę leżeć na szezlongu kanapowym, nigdzie indziej; muszę być przykryty kocykiem, nawet w lato; muszę mieć kompa z ładowarką, myszką i padem i muszę mieć gniazdko na wyciągnięcie ręki; muszę mieć oba telefony i dwie ładowarki, muszę mieć przynajmniej litr pepsi i muszę mieć kota na nogach. W zasięgu ręki musi być też plecak, no i oczywiście piloty do tv. Czasem moja panna się kładzie i prosi mnie, żebym zwyczajnie się przeniósł do łóżka, przecież tam mogę mieć prawie tak samo. No niby tak, jednak jak tam się położę, to ciągle mnie coś wkurwia i przeszkadza i nawet jak nie ma konkretnego źródła, to się czuję po prostu niekomfortowo. Co zrobisz :)

Dobra, do rzeczy: jak się robi tytuły pod avatarem? Tylko modzi i byli modzi mogą sobie zmieniać? Ostatnio co jakiś czas załącza mi się faza na przetrzepywanie odmętów forum z lat 2004-2008 i widzę pojedynczych użytkowników z naprawdę małą liczbą postów, którzy jednak mają tytuły. Nie to, żebym miał jakieś niesamowite parcie na tytulik, no ale może kiedyś... :)

Wróć do „Hyde Park”