W meczu na szczycie SPL zespół Aberdeen pokonał u siebie po ciekawym meczu liderujący Celtic 2:1, tym samym zmniejszając przewagę The Bhoys do 3 punktów i pozostając w wyścigu po tytuł mistrzowski. Pierwsze 30 minut upłynęło pod dyktando Celticu, który był dłużej przy piłce i miał inicjatywę. W 17 min. groźnie uderzał Griffiths, ale po rykoszecie piłka minęła bramkę gospodarzy. W 23 i w 25 min. w zamieszaniu podbramkowym piłkarze z Glasgow byli bliscy oddania strzału, a w 29 i 30 min. mocne zagrania wzdłuż bramki Browna pozostały niezamknięte. Zupełnie wbrew przebiegowi gry, w pozornie niegroźnej sytuacji w 31 min. Jonathan Hayes oddał po wrzucie z autu atomowe uderzenie sprzed pola karnego, które znalazło drogę do bramki Gordona. Gospodarze poszli za ciosem - w 38 min. dośrodkowanie z rzutu rożnego przedłużył głową McLean, a piłkę skierował do siatki z najbliższej odległości kolanem świeżo sprowadzony z MK Dons napastnik Simon Church (trudno sobie wyobrazić lepszy debiut niż gol w meczu na szczycie). W 45 min. mógł paść trzeci gol dla Aberdeen, ale potężny strzał McLean'a sprzed pola karnego zdołał sparować Gordon. Także i 2. połowa rozpoczęła się od ataków Aberdeen - w 50 min. Church powinien zdobyć drugiego gola, ale w zamieszaniu nieczysto trafił w piłkę i w efekcie spudłował z kilku metrów. Później strzał McLeana obronił Gordon, a po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkostrzelny Adam Rooney spudłował głową z dość bliskiej odległości (trzeba oddać, że pozycja nie była najłatwiejsza). W ostatnich 20 minutach Celtic uzyskał wyraźną przewagę, ale miał duże problemy z zakończeniem swoich akcji celnymi strzałami na bramkę Browna. Ostatecznie w doliczonym czasie gry Griffiths ograł dwóch piłkarzy Aberdeen i zdobył gola precyzyjnym strzałem po ziemi przy słupku, ale było już za późno na odwrócenie losów meczu - chwilę po wznowieniu gry arbiter zakończył mecz.
Aberdeen po dobrym meczu pozostaje w grze o tytuł mistrzowski, a Celtic po kilku zwycięstwach z rzędu ponosi dość dotkliwą w kontekście układu tabeli istotną porażkę. Szkoda, że Aberdeen nie udało się ściągnąć Grega Tansey'a z Inverness CT (był on drugim celem transferowym obok Church'a w tym okienku) - walka o tytuł byłaby jeszcze ciekawsza.



