Dobrze było, w tym sezonie wygrane wyższe niż 1:0 nawet w tak pozornie prostych meczach są sporym pozytywem. Wpadły 3, a spokojnie mogło się skończyć wyżej - np. słupek Keane'a, sam na sam Lingarda i Depaya, główka Marsiala. Mata w końcu podawał jak chciał, taki występ może mu przywrócić pewność siebie. Depay bardzo aktywny, parę niezłych podań, ale skuteczność dalej jak El Nińo w swoim gorszym czasie w Anglii. Spodobało mi się wejście Pereiry. Widać, że ma wielką swobodę w operowaniu piłką i szkoda, że dostaje tak mało szans.
Teraz rewanż z Duńczykami i tu trzeba powtórkę z dzisiaj.



