Oglądałem mecz dopiero od 15. minuty, bo meczyki.pl się zesrały, a znalezienie sensownego linka na rojadirecta jest czasochłonne. Do końca pierwszej połowy zdążyłem się mocno zbombardować, więc obraz drugiej może nie być dokładny
Według mnie obie drużyny zagrały po prostu słabo, ale dzięki temu stworzyły zajebiste widowisko. Ja kilkukrotnie miałem palpitację serca, a moje knykcie prawej ręki są mocno poobijane od regularnego napierdalania w ścianę. No i ten ślad palców na czole. Jednak gdybym był postronnym widzem, to myślę, że bawiłbym się świetnie. Arsenalu nie oglądam za często, jednak to, co pokazał, nie wygląda na top3 BPL - dlatego uważam, że też zagrali słabo. Zacznę więc od jaśniejszych punktów.
ter Stegen - uratował nam mecz, bez dwóch zdań. Trzy razy uchronił nas od straty bramki i o ile dwie parady były po prostu szczęśliwe, bo przeciwnik strzelał prosto w niego, o tyle raz pokazał taką klasę, że czapki z głów. Oczywiście nie pamiętam, czyje to były strzały, dopiero w Waszych postach wyczytałem, że ten pierwszy to Chamberlaina.
Pique kilka razy pokazał się (mi) w dobry sposób, jednak przy okazji każdego chaosu w polu karnym Barcelony nie zwracałem na niego większej uwagi, a na pewno swoje od siebie dodał. Kilka razy nie mogłem uwierzyć, że ci warci miliony zawodnicy nie potrafią wybić piłki.
Jak sobie tak teraz myślę, to do pomocy nie mogę się za bardzo przyczepić. Widziałem, że Busquets jest kryty jak sam Messi, Rakitić z kolei w swoim stylu wstydził się kamer, tylko Iniesta zwracał na siebie uwagę. Niby nikt nie odwalił jakiejś popyliny, jednak nieskuteczny pressing lub jego brak, a także problemy z odzyskaniem kontroli w meczu (w pierwszej połowie) jest przytykiem w ich stronę. W drugiej wyglądało to lepiej.
Atak - nikt nie miał swojego dnia. Każdy z MSN dramatycznie nieskuteczny, dodatkowo pokazali swoje najgorsze cechy. Neymar bez błysku w dryblingu, koniecznie próbował (chyba sam sobie) udowodnić, że potrafi kogoś ograć i ciągle w durny sposób tracił piłki. Messi często niewidoczny, a jak już się pokazywał, to widać było, że nie ma pomysłu na grę. Sam też nie potrafił w bardziej błyskotliwy sposób okiwać rywala. Suarez robił wszystko dobrze, aż do momentu wykończenia. Tragiczne pudła, zawstydzające takiego zawodnika. Słupek z 5 metrów podsumował cały występ. Jednak cała ta trójka chciała dobrze, po prostu nie mieli swojego dnia, momentami tylko irytowały te Neymarowe dryblingi czy człapanie Messiego, ale ogólnie to nie do nich największe pretensje. W końcu Messi, mimo słabej dyspozycji, dwa gole wcisnął. Jednak mógłby trochę częściej biegać do pressingu, a jak już tego nie robi, to mniej ostentacyjnie. Widziałem sytuację, gdzie tracił piłkę i stał w miejscu. Suarez się na niego patrzył i jak widział brak reakcji, to sam biegł bronić. Dla mnie powinna cała trójka się wracać, a jak gramy z kontry, to niech zostaje jeden z przodu, ale nie ciągle ten sam.
Największy dramat to Alves. Mascherano i Alba też poziom dna, ale to, co odpierdalał Dani to jest jakiś przykry żart. Kilka razy w swoim polu karnym, zamiast wybić piłkę, doprowadzał do jakiejś groźnej sytuacji. W ataku i kreacji niewiele, a rozpychał się łokciami, byle tylko dostać piłkę i spierdolić jakieś zagranie. No i jest jeszcze jedna zagadka, której nie potrafię rozwikłać, ale może to być jakiś dziwny eksperyment Lucho. Otóż kilkukrotnie przynajmniej, widziałem jak Alves czy Alba wracają z jakichś komicznych rejonów. Pamiętam akcję, jak Arsenal przejmuje piłkę i pędzi na bramkę Barcy, a na bokach obrony... Rakitić i Iniesta. Nagle w roku ekranu widać, jak Alves wraca (truchtem) z lewego skrzydła, a Alba z prawego. To jakiś koszmar. Ja rozumiem, że środkowi pomocnicy u nas asekurują bocznych, ale w tym meczu oni momentami grali na bokach obrony! Alves rozgrywa piłkę w środku, Rakitić stoi przy linii bocznej. Może Lucho już nie mógł zdzierżyć Alvesa i wolał, żeby Raki bronił. Nie wiem, nie kumam tego, rozumiem chaos po rzutach rożnych, ale żeby w trakcie akcji boczny obrońca biegł na przeciwległe skrzydło do ataku... Ciągle obu brakowało w obronie, m.in. to jest przyczyną wielu oskrzydlających akcji Arsenalu.
Największym pozytywem meczu jest wynik. Nie uważam, żeby był krzywdzący dla Arsenalu, ale może faktycznie nie odzwierciedlać meczu. 1-0, 2-1 wyglądałoby bardziej sprawiedliwie. Oczywiście Barcelona miała o wiele więcej sytuacji (bodajże 16 strzałów, 5 celnych i aż 7 zablokowanych), ale partoliła wszystko równo. Arsenal rzadziej dochodził do groźnych sytuacji, ale takowe też były i jeśli nie wybronił ter Stegen, to pieprzyli Kanonierzy.
Tak sobie myślę, że gdyby napastnicy obu drużyn byli w lepszej formie, to moglibyśmy mieć hokejowy wynik.



