3 punkty na megafarcie bo z przebiegu meczu na to zwycięstwo nie zasłużyliśmy ale nie ma co wybrzydzać bo to kolejka marzeń dla nas. Dogoniliśmy City (mają zaległy mecz), Arsenal, Totki i Leicester też się potknęły, w bólach bo w bólach ale wróciliśmy do wyścigu o top4. Warto dodać, że wyścigu ślepego z kulawym bo równie pokracznej rywalizacji w ostatnich latach sobie nie przypominam. Nikt tej ligi nie chce wygrać i nikt nie chce wejść do top4. Biorąc pod uwagę, że w sobotę Totki grają z Arsenalem robi się ciekawie.
Pierwsza połowa tragiczna. Watford pomiatało nami jak ekipą z Championship. Mieli milion okazji, jak Ighalo nic nie trafił wie tylko on, nawet Blind starał się mu pomóc. MU fatalne, bez jakiegokolwiek wyrazu. W drugiej połowie początek niemrawy ale potem świetne i mocne 20 minut gdzie bramka wisiała w powietrzu. Potem zdechliśmy i znowu Watford miało piłki meczowe. Do tego powinni dostać karnego za faul Darmiana. Włoch to w tej chwili parodysta, Riley nie mógłby wyglądać gorzej od niego, Matteo wszedł na 20 minut i wyglądał tragicznie.
Równie słaby Blind, Holender dziś momentami był w innym miejscu. Raz prawie sprezentował bramkę rywalom, kilka razy się zagubił. Trudno się nad nim pastwić ale biorąc pod uwagę ile siana poszło na transfery bije po oczach, że taki gracz jest naszym podstawowym stoperem w tym sezonie.
Znowu nie ma się o co czepiać dzieciaków. Fosu-Mensah może nie zachwycił ale też nie zawiódł, przyszłość przed chłopakiem. Varela po raz kolejny bardzo aktywnie, początek niemrawy ale potem coraz lepiej, chłopak przypomina trochę Rafaela, trudno go nie docenić za serce do gry. IMO ostatnimi meczami wygrał sobie miejsce na tej prawej obronie. Rashford dziś bez bramki ale w drugiej połowie ładnie rozhuśtał naszą ofensywą, żeby daleko nie sięgać grał jak Martial na początku sezonu, bardzo fajne miał te wejścia ze skrzydła. Dobrze też Depay. Holender ciągle jest nieoszlifowany ale prezentuje się znacznie dojrzalej w ostatnich tygodniach i zasłużenie wrócił do składu. Martial dziś raczej bezbarwny.
Wygraną dał nam błysk Maty i tego brakuje cały sezon kiedy nie idzie albo gramy mecze na styku - błysku geniuszu tych, którzy mają przewodzić tej drużynie. Dziś Hiszpan dał nam coś ekstra i dlatego nadgoniliśmy kilka punktów do czołówki.
Wynik lepszy niż gra, można współczuć Watfordowi bo na porażkę dzisiaj nie zasłużyli ale taka jest piłka. To co cieszy, że po beznadziejnym okresie jest jeszcze jakaś nadzieja na emocje w końcówce sezonu. W niedzielę pewnie kolejna katorga z WBA, nieważne jak oby zakończona zdobyciem 3 punktów.



