Dziwny mecz. Byłoby to jedne z najlepszych spotkań o podobną stawkę od dłuższego czasu, ale jednak ten brak uznania bramki powoduje wielki absmak. Powtórki to konieczność.
Prawda jest taka, że akurat 3. bramka załatwiłaby Bayern psychicznie - dostawać 3:0 przed końcem połowy wiedząc że potrzebne są 4 gole do awansu? Prędzej wierzę w pisanie w takim meczu historii przez Juventus, niż powrót Bayernu.
Poza tym uważam, że bardziej Allegri to przegrał, niż Pep wygrał. Autobus przy Mandżukiciu na szpicy? To bez sensu, tu trzeba szybkości do kontr itd. Pep wiedział, że może iść na wymianę przy takiej taktyce z takim napastnikiem Juve.



