Polska - Serbia 1:0
początek ze wskazaniem na przyjezdnych i jak widać forma Branislava Ivanovicia to nie tylko wina Chelsea, lecz sam zawodnik nie grzeszy dobrą dyspozycją. Skoro już nie ogarnia w obronie, to przynajmniej mógłby trafiać z dwóch metrów do pustej bramki, ale na Biało-czerwone szczęście - spudłował. Później więcej z przodu oglądaliśmy Polaków, kilka razy z dobrej strony się pokazał Grosicki, ale zarówno jego strzał, jak i późniejsza próba dogrania po zwodzie futbolówki w pole karne, pozostawiały wiele do życzenia. Generalnie spotkaniem poziomem nie zachwychało, dlatego dobrze, że padł ten gol Błaszczykowskiego, który nieco ożywił widzów i należało mieć nadzieję, że od tamtej pory Serbowie ruszą jeszcze śmielej do przodu, a nasi poszukają szansy na podwyższenie wyniku. Poza strzałami z dystansu autorstwa Ljajicia oraz Kolarova, zwłaszcza jedna z przeprowadzanych kontr przez drużynę z Bałkanów zapowiadała się obiecująco, ale piłka nie trafiła do niepilnowanego po prawej stronie Milivojevicia, a zakończono ją nieudanym uderzeniem. Odnośnie pracy arbitra, to kilku Serbów należało utemperować, wspomniany przed chwilą Milivojević, czy Kostić, przekraczali granicę przyzwoitej gry i przesadnie faulowali Polaków. Drugą połowę od znakomitej okazji ponownie rozpoczęli rywale, lecz Kostić wykazał potknięcie techniczne, źle przyjmując piłkę, czym zaniechał sytuacji jeden na jeden ze Szczęsnym. Następnie inicjatywę przejęli nasi i do 60. minuty to ekipa Nawałki była bliższa zdobycia gola, ale np. w przypadku Milika nadzieję na zdobycz bramkową odebrał słupek bramki Stojkovicia. W przerwie Szczęsny zmienił Fabiańskiego i po godzinie całego meczu golkiper AS Romy w krótkim odstępie czasowym zaliczył dwa bardzo udane interwencje, co w dobrym rytmie pozwoliło mu wejść w to spotkanie. Z upływem czasu nasi trochę uspokoili sytuację, w której Serbowi przycisnęli Polskę na jej połowie, ale takich klarownych okazji się nie doczekaliśmy. Cóż, zwycięstwo ważne i budujące morale. Rywal prestiżowy pod kątem nazwisk, niekoniecznie ze względu na prezentowaną formę, niemniej jednak pokonanie Serbii to na pewno lepszy rezultat niż wygrana nad Gibraltarami.



