Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 24 maja 2016, 16:29

W pewnych kwestiach zgadzam się z redem bo ma dość spójną wizję zespołu, którą konsekwentnie popiera za co należy mu się szacunek z drugiej, nie jestem w stanie przyznać mu racji w kilku istotnych kwestiach.

O ile red potrafił wskazywać błędy LVG tak mam ciągle nieodparte wrażenie, że w zaistniałej sytuacji chętnie dałby Holendrowi jeszcze rok szansy a winą za nieudany sezon i słabą grę obarcza przede wszystkim indywidualności, które zawiodły i nie pociągnęły drużyny, a marginalizuje rolę trenera. To oczywiście tylko moje wrażenie i mogę się mylić ale tu się różnimy.

red85 pisze:
Tylko zapominasz o jednym. Po obiecującym początku Ferguson zanotował zjazd, a United grało - według relacji kibiców pamiętających te czasy - fatalną piłkę i niewiele wskazywało na to, że będzie lepiej. Zawiódł trener? Źle wprowadził piłkarzy? Dobrze budował? Zaliczył regres. Drużyna grała gorzej niż sezon wcześniej.

Wszystko tutaj jest brane za taką oczywistość w tym najbardziej nieoczywistym sezonie od xx lat :mrgreen:

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że to miało miejsce blisko 30 lat temu. Futbol pod każdym względem się zmienił ogromnie. Pomijam też już pułap z jakiego do pracy w MU przystępował Ferguson a z jakiego przystępowali Moyes i LVG. Przykład Leicester jest jakimś ewenementem ale Premier League z początku lat 90 a Premier League w roku 2016 to dwie zupełnie różne ligi. Możemy żyć wspomnieniami ale w toku budowy nowej drużyny nie można kierować się realiami sprzed 30lat, pomijając obecność szejków, znacznie większe pieniądze, sprowadzanie coraz lepszych i droższych piłkarzy czy trenerów zza granicy czy istotniejszą rolę LM w innej formule niż to miało miejsce w tamtych latach. Teraz nawet kluby słynące z mocnych szkółek i wychowanków sięgają po trenerów zza granicy i czołowych piłkarzy z innych lig. Nawet mając tak zdolną młodzież jak w MU nie można wobec tego przejść obojętnie i udawać, że można reaktywować nagle rocznik 92.
red85 pisze:
Ale za jaką cenę? Przecież młodzi nie zawiedli. Zawiedli ci, co byli kupowani przez ostatnie lata z myślą o liderowaniu United. Zawiodłą strategia skupowania gwiazd, które nie chcą za bardzo "umierać" za klub. TO na pewno zawiodło.
Zgadza się ale nie można tu pominąć roli LVG, który się oddał tej strategii i nie potrafił sprowadzić odpowiednich najemników bądź sprawić, że będą kimś więcej niż najemnikami. Takimi przecież byli i Van Nistelrooy, i Staam, Van der Sar i Schmeichel, Cantona, Evra, Ferdinand, Vidić, Yorke, Cole, Park czy wielu innych. Ci gracze jednak zostali odpowiednio dobrani i przesiąknęli filozofią MU, dlatego do dzisiaj są szanowani na OT i traktowani jak swoi. Czasy może się zmieniły ale takich graczy wciąż można do składu sprowadzać co pokazuje przykład Atletico gdzie Simeone buduje swoją armię ludzi oddanych temu klubowi. W MU tego nie ma. To przecież Van Gaal wybrał swoich wykonawców i trudno zrzucać winę tylko na piłkarzy.
red85 pisze: Sukces i sukces. Na już. Na teraz. Nie warto się zastanowić na długofalową strategią, bo obawa przed rzekomym popadnięciem w marazm przysłania zdrowy rozsądek. A tymczasem fakty są takie, że klub finansowo stoi z roku na rok lepiej. A działanie typu "chwytajmy się brzytwy, może pomoże" może doprowadzić do tego, że niebawem znajdziemy się na podobnym etapie co obecnie. Nie widzę u nas jakiegokolwiek długofalowego myślenia w jakim kierunku ma zmierzać ten klub. Był Moyes, który niewiadomo jak chciał grac, był Luj lubiący grać piłką i stawiać na młodych, a będzie Mou, który woli piłkę oddać i grać dziadygami. Misz, masz.
Ten argument jest IMO trafny bo także nie widzę żadnej długofalowej strategii poza próbą jak najszybszego powrotu do czołówki niezależnie od kosztów. Problem polega na tym, że przez 3 lata klub wymienił większość kadry, wydał miliony, zmienił dwóch trenerów a nadal stoi w miejscu. Możemy sobie dywagować o tym, że LVG dokonał z zespołem jakiegoś progresu ale prawda jest taka, że pod względem jakości gry koniec końców zespół nie wykonał praktycznie żadnego progresu pod okiem Holendra w stosunku do tego co działo się za Moyesa. Gra jest równie brzydka i nieefektywna jak za Szkota, dorobek punktowy zbliżony. I nie wmawiajmy sobie, że zespół wypracował jakiś styl bo trzymanie piłki dla samego trzymania bez kreowania okazji bramkowych trudno za taki uznać. Jedyną wyraźną różnicą za Holendra jest odważne stawianie na młodzież, w innych kwestiach zespół prezentuje tu lepszy a tam gorszy poziom ale ogólnie to jest to wciąż drużyna przeciętna tak jak ta, którą zostawił po sobie Moyes.

I tu pytanie czy dalsze tkwienie w takim maraźmie i próba przekładania historii Fergusona na obecny skład i trenera miałby jakiś sens? IMO nie bo LVG pokazał tym sezonem, że nie ma innych pomysłów na ten zespół, nie potrafił sobie radzić z przeciwnościami, nie potrafił odmienić drużyny. Zespół pod względem jakości był ciągle podobny i ciągle za słaby. Nie chodzi nawet o wynik sportowy co o jakość gry. LVG zwyczajnie nie dał żadnych podstaw na to, że może się podnieść z tym zespołem i zaliczyć z nim jakiś skok jakościowy. Nawet jeśli na rynku nie ma odpowiedniego trenera do kontynuacji wprowadzanej wizji gry trudno było łudzić się, że tu nagle pojawi się jakaś chemia i coś zaskoczy skoro nie udało się to w ciągu dwóch lat a zespół rozczarował.

Wróć do „Anglia”