Belgia - Włochy 0:2
ładnie Włosi dobili, to podanie do Pellègo to chyba najciekawsze rozwiązanie akcji dotychczas w turnieju. Inna sprawa, że przez ostatni kwadrans ekipa Conte głównie się broniła i słabiutcy Belgowie mogli w którymś momencie cudem wyrównać. Generalnie zespół Wilmotsa kontynuuje tym spotkaniem zaledwie średnie występy na dużych imprezach. W Brazylii nie pokazali niczego nadzwyczajnego, a trzeba było oglądać męczarnie z Algierią i Rosją, czy brak pazura z Argentyną. Dzisiaj początek obiecujący (strzał z dystansu Nainggolana), ale z upływem czasu wicemistrzowie Europy pokazywali, kto jest srebrnym medalistą sprzed czterech lat. Niby takie braki kadrowe, a jednak piłeczka ładnie chodziła, dużo akcji się kleiło i gdyby nie Courtois, to byłoby wyżej. U Belgów mieliśmy dzisiaj odpowiednika sobotniego Sterlinga, albowiem Hazard aktywny, dużo biegał, często przy piłce, ale nic z tego nie wychodziło. Lukaku już po tej zmarnowanej setce powinien zejść, ale w jego miejsce Benteke, żaden Origi, który spartaczył co się dało. Fellaini to zupełne nieporozumienie. Życzyłbym sobie, aby Wilmots podał mi przynajmniej jeden argument, dlaczego wystawił go w podstawowej jedenastce i niech to nie będą warunki fizyczne i walka w powietrzu. I tak myślę, że może się pośpieszył z tym Mirallasem. Piłkarz Evertonu pod koniec sezonu trochę dobrego pokazał i dzisiaj ze swoją przebojowością mógłby się na ostatni kwadrans przydać. Cóż, przed Belgami mecze o być abo nie być, a Włosi zrobili duży krok w ramach wygrani tej grupy.



