Szwajcaria - Polska 1:1 k 4:5
awans awansem, ale druga połowa i cała dogrywka to słabiutka postawa Biało-czerwonych. Poza strzałem z czuba Lewandowskiego oraz zamieszaniem w okolicach "piątki" pod koniec meczu, nie stworzyliśmy większego zagrożenia pod bramką Sommera. Z kolei Szwajcarzy już po przerwie wzięli się do roboty i gwałtownie przycisnęli przeciwników. Fabiański miał się kiedy wykazać, a parada po główce Derdiyoka, to jak dla mnie najlepsza interwencja tego turnieju. Cóż za refleks! Nożyce Shaqiriego chyba nie do obrony, a zwłaszcza przy tym koźle, którego piłka nabrała tuż przed polskim bramkarzem. Poza tym było to niespodziewane uderzenie. Przy takim typowym strzale z dystansu zapewne golkiper Swansea by sobie poradził. Kolejny udany mecz Pazdana, świetnie też zagrali Piszczek z Jędrzejczykiem, aczkolwiek z biegiem czasu było widać, jak dużo zostawili zdrowia na boisku i coraz rzadziej podłączali się do akcji ofensywnych. Celność Milika jest zatrważająca. Jak można było spartaczyć szansę z pierwszej minuty rywalizacji? Lewandowski nie lepszy. Ten napastnik to dla mnie wielkie rozczarowanie. Walczyć walczy, pomaga w odbiorze, ale to ma być u niego wartość dodatnia. Rozliczam go z bramek i jakości strzałów, a pod tym względem snajper Bayernu prezentuje się mizernie. Zmiana Peszki zabawna. Powtórzył to, co z Niemcami. Wszedł i sfaulował w okolicach naszego pola karnego. Brawo, Sławek!
Rzuty karne pod nasze dyktando, aczkolwiek myślałem, że Fabiański coś wybroni, a ostatecznie o awansie zadecydowało pudło... Jesteśmy ćwierćfinalistami Mistrzostw Europy.
Edit:
Pomyłka w wyniku karnych.



