Na pierwszy ogień poszła Bruksela. Bardzo ładne i sympatyczne miasto. Widać jednak sporo nie-Belgów
Tu kilka fot:
Komisja Europejska

Duży plac w centrum miasta

Nerwów i stresu przysporzył strajk generalny. Miał być w piątek, miało nie być pociągów. Wtedy miałęm TGV do Lyonu, gdzie miałem nocować przed meczem. Koniec końców na szczęście jednak wszystko było, jeździło i było git. Do Lyonu dojechałem z Brukseli w 5 godzin. Zostawiłem rzeczy w hotelu i na miasto.
Uwielbiam ten klimat francuski. Platany, zacienione drogi. Pokochałem to w Odessie, tam było podobnie.

Upatrzyłem sobie od razu wielki kościół na wzgórze (Fouviere [?]) i postanowiłem tam wejść.

A tu super widok na Lyon z punktu widokowego:


Tak ogólnie to Lyon podobał mi się bardzo i chciałbym tam wrócić turystycznie. Byłem tam zaledwie parę godzin, więć dużo nie widziałem. Ale na tej środkowej wyspie alejki super. Bardzo dużo chodziłem, wszędzie pieszo. Super knajpki (chociaż drogie, bo euro). Po meczu na wróciłem też do Lyonu skąd jechałem Megabusem za 9 funtów do Paryża. W Paryżu miałem od 7 rano do 18 czas wolny, więc podreptałem z Gare de l'Est na łuk tryumfalny, gdzie wysypało się z 10 autobusów milion Azjatów więc poszedłem dalej, w stronę wieży Eiffela. Wypijając po drodze 3 kawy w fajnych klimatycznych kawiarniach po jakiejś godzinie doszedłem. Żeby wejść na strefę kibica trzeba się ostro poprzebijać przez kordon bezpieczeństwa. Najpierw pierwsza kontrola policyjna, potem wojsko, potem jeszcze jedni. Strefa kibica na 90 tys. chłopa.

No i po meczu Francji pieszo doszedłem z powrotem na dworzec wschodni, gdzie czekał rosyjski pociąg relacji Paryż - Moskwa.
Tu w drodze powrotnej paryskie platany:

Słynna droga której nazwy nie pamiętam a nie chce mi się googlować

No i drugi gwóźdź wyjazdu do Francji, zaraz po meczu,

Miałem niesamowite szczęście, że nikt się nie dosiadł i cały przedział aż do Warszawy miałem dla siebie.
Ciekawostką jest to, że w tym pociągu jeździ polski wagon restauracyjny Warsu. Jest tak ze względu na to, że do UE nie można wwozić jedzenia (tak w skrócie), więc rosyjski wagon jedzie na trasie Moskwa - Brześć, po czym jest odpinany i z Warszawy do Paryża frunie wagon nasz. Ma zupełnie inne menu niż wagony Warsu w polskich pociągach. Jest drożej, ceny są w euro i napisane po rosyjsku i angielsku. Przykładowa strona tego menu:

A tu jeszcze zdjęcia pociągu


Póki co wszystko. Teraz jadę do Lwowa w nocy z piątku na sobotę sprawdzać, jak się mają lwy na cmentarzu.



