Dwie uwagi. Po pierwsze, sam się lekko uśmiecham z tym fetyszyzowaniem piłki reprezentacyjnej, obecnie, gdy ludzie jak Ronaldo przystępują do międzynarodowej imprezy kompletnie wypompowani po rozgrywkach w klubie, a o rezultatach i tak decyduje to, kto ma jakiego trenera i zespół. Po drugie - chyba każdy - bez względu na to, czy jest fanem Realu czy Barcelony, czy lubi Messiego czy Ronaldo - nawet intuicyjnie, ale obiektywnie, przyzna, że ten napompowany hormonem wzrostu oszust z Argentyny jest (trochę) lepszym - nie ujmując nic Portugalczykowi - piłkarzem. Pozwolę to odnotować na samym początku.
Nie zmienia to jednak faktu, że Ronaldo jest w stanie w niedziele bardzo mocno pod względem swojego legacy zblizyć się do Messiego, i chyba stąd ta agresywna reakcja fanów Barcelony w tym temacie na obecność Portugalii w finale. Na ten moment Ronaldo ma turniej a'la Messi w Brazylii - jego reprezentacja przerzeźbiła finał, on sam jej bardzo pomógł, ale ani nie on zaprowadził ją w mocnym stylu do tego meczu o mistrzostwo, ani styl drużyny nie jest wielki, a w przypadku porażki - nikt nie będzie wspominać jego występu, jak chociażby z Baggio robi w jednym z powyższych wpisów @MGiggs. Jakieś 0-1 po nudnym meczu w finale, obecność Ronaldo w All-Star Team - nikt tego turnieju za 12 lat w wykonaniu Portugalii wspominać nie będzie.
My point is - jeżeli Ronaldo, jako kapitan, z pozycji underdoga, doprowadziłby Portugalię do wygranej w niedzielnym finale, strzelając np. zwycięską/jedną z bramek i wygrał Mistrzostwo Europy - co by nie mówić, mega prestiżowy turniej, z taką sobie reprezentacją, której najlepszymi piłkarzami są Pepe, past prime Nani i nastolatek z Benfici, to nagle okaże się, że Ronaldo na koncie ma sukces, którego na ten moment w swojej karierze nie zdobył Messi, i te porównania CR7 z Messim, jakkolwiek wciąż osobiście uważałbym tego drugiego za lepszego piłkarza, znalazłyby zupełnie nową płaszczyzną, zwłaszcza w powszechnej opinii. Pewnie wciąż można byłoby argumentować o poziomie Euro, łatwej drabince, ale udźwignięcie presji finału w reprezentacyjnej piłce i strzelenie w nim bramkę to coś, na co Messi może nawet nigdy nie dostać szansy, i kto wie, czy Ronaldo też.
Być może nie ma sensu taka rozmowa uprzedzająca fakty, sam nie wiem, przede wszystkim - nie wydaje mi się, żeby coś tak romantycznego (mimo wszystko, bez względu na negatywny/pozytywny stosunek do Portugalii i CR7, byłoby to coś we współczesnej piłce godnego odnotowania), miało w obecnym futbolu się wydarzyć, ale na pewno ten fakt może uczynić finał wyjątkowo interesującym, na pewno bardziej aniżeli obecność w nim Walijczyków czy innych Szwajcarów.
Nie wiem czy Ronaldo jest we wystarczająco dobrej formie, i czy Portugalia w swojej dziwacznej piłce może mu dać na to szanse - typowałbym 1-0 po bramce w drugiej połowie dla Niemców/Francuzów.
--------------
Ja bym chciał zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt - Portugalia, dwa lata temu Argentyna i Holandia - nudna piłka i faza medalowa wygrana defensywą, i nie dziwiłoby nas to, gdyby nie fakt, że jak popatrzymy na kadry tych zespołów i wyjściowe składy w tamtych turniejach, to jednak w dużej mierze ci bramkarze czy obrońcy to w Europie ''tylko'' solidni czy średni zawodnicy. Ja wiem, że można wiele mówić o ''antyfutbolu'' Portugalii, ale oni z bardzo dobrze dysponowanymi na Euro - Chorwacją, Polską i Walią - pozwolili może na dwie typowe stuprocentowe sytuacje, a jedną bramkę stracili na samym początku spotkania z Polakami, i to obiektywnie był bardzo wysoki poziom gry w defensywie.
Ja to do niedawna żyłem w przekonaniu, że Grecja '04 jest jednak wyjątkiem, a na tym poziomie nawet jak jakiś zespół nudną piłką robił medale międzynarodowych imprez - to mając w bramce np. genialnego Kahna (Niemcy 2002) czy obronę a'la Francja przełomu wieków. Tutaj mamy bramkarzy pokroju Romero, Cilliessena i Rui Patricio, na obronach w większości średniaków pokroju Cedrica czy jakiegoś Rojo, a strzelić im bramkę w tej fazie pucharowej to jednak cholernie ciężkie zadanie. Niższy poziom międzynarodowych rozgrywek? No i - czy w sporcie bądź co bądź zespołowych - wymagamy popisów ofensywnych od graczy pokroju Messiego czy Ronaldo, gdy ich zespoły są ustawione do gry stricte defensywnie? Prezde wszystkim - świetnie to pokazuje jaka jest specyfika reprezentacyjnych turniejów (np. obrona Holandii z ostatniego Mundialu to jest poziom 8. drużyny Premier League na papierze), gdzie taka piłka, gdzie nie liczą się punkty i bramki, a przepchnięcie kolejnego przeciwnika w fazie playoff. W rozgrywkach ligowych jednak prędzej czy później piłkarskie braki wychodzą, tutaj - jedne wygrane karne i otwiera się przed zespołem zupełnie nowa perspektywa. To też jeden z powodów, dla których rozgrywki reprezentacyjne są mocno przereklamowane.
Inna sprawa, że Bruno Alves zdążył dziś zrobić ze dwa debilne faule, podać (WTF) w końcówce meczu do Walijczyka stojącego bez krycia na skrzydle i złapać kartkę gdy przeszkadzał bramkarzowi podnosząc ręce do góry w wyrzucie piłki, więc jak Pepe nie wyleczy się na finał, to ja jednak o stan bramkowy przeciwnika Portugalii, na miejscu jej fanów, bym się pewnie obawiał.



