Zwalacie wszystko na piłkarzy Wisły (i macie rację), ale dlaczego ten angielski sędzia nie uznał gola Penksy? Ja tam nie widziałem faulu ani spalonego, w radiu mówili, że gol był prawidłowy. Gdyby gol zostałby uznany wtedy byłoby 2-2 i po grzybkach, a tak Wisła ostała skrzywdzona przez tego durnego anglika. Czerwona kartka Sobolewskiem też się nie należała, bo typowy anglik by tego nie odgwizdał, a poza tym to nie był faul na czeriwień. Jeśl by ten sędzia za taki zagrania pokazywałby kartki to Conceicao wyleciałby jeszcze w pierwszej połowie, a w drugiej jeszcze dówch ateńczyków.
Zwycięstwo Panathianikosu było nie zasłużone, bo tylko momentami grali dobrze, a gole zdobywali po błędach Wisły i sędziego.
Majdan praktycznie zawinił przy 1, 2 i 4 bramce. Popełniał juniorskie błędy przy stałych fragmentach gry. Wychdził 3 metry z bramki i stawał jak kołek. Przy tych wszystkich zwinionych przez nie go golach wychodził za daleko od bramki. Przy pierwszej powiniej stać metr, może półtora bliżej bramki. Wtedy wybiłby piłkę na róg. Przy drugiej także wyszedł za daleko i tylko odbił piłkę w górę. Gdyby stał bliżej bramki to by mógł wybić na róg. Przy czwartej bramce też wyszedł za daleko i został przelobowany.
Więc Radzio przy prawie każdej straconej bramce popełniła ten sam błąd. Jednak całej winy na niego zwalać nie można, bo co robili wtedy obrońcy? Też stali jak kołki i się patrzyli czy Majdan obroni ten strzał.
Komentator Gmoch mówił, że pomocnicy nie wracli się, przez co Panathinaikos był silniejszy wofensywie. Cantoro i Zieńczuk skupili się na ofensywie. A każdy obrońca harował za dwóch. Wynikiem tego było to, że żaden z nich nie potrafił wyprowadzić kontry, kiedy odzyskali piłkę, a wychodziło to im nieźle.
Dużo ożywienia wniósł Penksa i Paulista, który nie bał się indywidualnych akcji i strzałów z dystansu. Paulista był chyba jedeyn racjonalnie myślącym wiślakiem w dogrywce, bo co można zrobić w ofensywie jak się gra w '10'? Tylko strzały z dystansu i dryblingi.


