Jak dla mnie nazwa Liga Mistrzów definitywnie nie będzie już pasować dla tych rozgrywek.Wielkie klubu na glinianych nogach zamiast na boisku wolą walczyć przy zielonym stoliku.W fazie grupowej nowej Ligi Mistrzów udział będą miały zapewniony pierwsze trzy zespoły z ligi hiszpańskiej, angielskiej, niemieckiej i włoskiej oraz jeszcze jeden klub z każdej z tych lig. Nie musi być to jednak drużyna z czwartego miejsca danej ligi – będzie to ekipa, która w przeszłości odnosiła największe sukcesy w Europie ze wszystkich zespołów, jakie nie zdołały zająć miejsca na podium na krajowym podwórku. Jeśli takie rozwiązanie zastosowano by już w ubiegłym sezonie Premier League, to w Lidze Mistrzów grałby teraz Manchester United, a nie Manchester City. Nowe zasady nie przewidują możliwości, aby w Lidze Mistrzów grało pięć drużyn z jakiegokolwiek kraju, co ostatnio miało miejsce w przypadku Hiszpanii dzięki zwycięstwu Sevilli w Lidze Europy.
Oprócz przedstawicieli czterech najsilniejszych lig, którzy zajmą dokładnie połowę miejsc w fazie grupowej nowej Ligi Mistrzów (16 z 32), udział w Champions League będą miały zapewnione po dwie drużyny z Portugalii, Francji i Rosji oraz po jednej z kolejnych czterech lub pięciu federacji w rankingu, na ten moment z Ukrainy, Belgii, Holandii, Turcji i Szwajcarii. O pięć lub sześć pozostałych miejsc miałyby walczyć w kwalifikacjach kluby ze słabszych lig.


