Polscy kibice

Awatar użytkownika
DDK
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 17031
Rejestracja: 09 sty 2012, 0:01
Reputacja: 5296
Kibicuję: Tylko WISŁA

Polscy kibice

Post autor: DDK » 16 sie 2016, 20:30

Carbon pisze: Jak się jedzie na wyjazd to liczby są ważne. Gdy ktoś sobie szacuje mniej więcej ile kogo było, to już jest bardzo źle, bo liczby muszą być podane co do jednej. Eh.
Ruch się okreslił z tego co pamietam na 2900, czyli wychodzi ze Wisły musiało być niecały 1000. Nie mówie, żeby podawać liczby co do jednej, ale chyba warto zachować jakiejś ZDROWE proporcje?
Carbon pisze: I tak została.
:)
Carbon pisze: Porównujesz mecz, który toczył się o mistrzostwo Polski do zwykłego meczu w pierwszej kolejce z Ruchem, czyli nową zgodą czy tam układem?
A czy ja porównuje ważność meczów? Porównuje to co się dzieje na trybunach. Wtedy Śląska było mniej więcej tyle (a moze i więcej) niż Wisły na młynie. Doping w większości był dla Śląska, ale nikt nie wspominał że Śląsk zdominował Wisłę. A teraz Ruch zdominował? Pytanie najważniejsze - jaka jest różnica? Ano taka, że układ z Ruchem boli wiele ludzi i trzeba się o wszystko przypierdalać do Wisły.
Carbon pisze: Co nie zmienia faktu, że dopiero co jechaliście sobie od kurew i innych gorszych, a teraz przyjaźń.
Fajne porównanie czytałem ostatnio. Masz kolegę, najlepszego kumpla. Z biegiem czasu spędzacie ze sobą coraz mneij czasu, wasza znajomość jest czysto abstracyjna po dluższym czasie. Przyjaźń się urywa. Dodatkowo kolega trzyma z osobami których naprawdę nie lubisz, obraża Cię, obgaduje, cokolwiek innego. Jak reagujesz? Tracisz do niego szacunek, a Twoje dobre nastawienie zamienia się we wrogość. To samo w drugą stronę. Jeszcze rok temu miałeś znajomego z którym się wyzywaliście i jak go widziałeś miałeś ochotę mu dać w mordę. Ale nagle w jakiejś sytuacji to on Tobie pomógł. Podziękowałeś mu, przy nastepnej sytuacji szedł już z Tobą ramię w ramie i by za Tobą w ogień skoczył. Takie sytuacje się nie zdarzają?

Ja mam kumpla którego znam od 4 podstawówki. Całe gimznajum się nawzajem obrażaliśmy, nawet parę razy się poprzechaliśmy. Przez rok jeździliśmy z jednego przystanku do szkoły osobno (dzieciaki byliśmy). Od czasów liceum jesteśmy bardzo dobrymi kumplami. W liceum nie raz jeden się postawił za drugiego. Naprawde tkaie to dziwne?

Wróć do „Polska”