Przeżyłem koniec świata w 2012 i to też przeżyję.Cement pisze: Nie koniec świata w sensie paruzji, ale kara Boża za to co się dzieje obecnie (posoborowa apostazja w Kościele i ogólny upadek moralny cywilizacji zachodniej). Ciężko w skrócie opisać bez popadania w uproszczenia, ale wiele wskazuje na to, że zostały do tego nie dekady, a najwyżej lata.



