Ogólnie moja sytuacja wygląda tak, że leczę się już ponad 3 miesiące (miałem rehabilitację, codziennie chłodzę staw lodem i smaruję maścią traumon), a mimo to nadal nie pociągnę palcami w dół tak jak drugą nogą - przy pewnym kącie stopa już nie idzie w dół, a próba siłowego dociągnięcia sprawia już ból. Co więcej - nadal mam spuchniętą nogę w okolicy stawu i kostki. Co prawda niznacznie i pojawia się to tylko gdy stoję/chodzę (jak budzę się rano kostka nie jest napuchnięta), ale zdecydowanie to widać przy pracy stawu.
Czy mam czekać np. aż opuchlizna zejdzie w 100%? I jeśli pójdę pograć to czy w przypadku, gdy coś zaboli to przestać czy może gdy jakiś ból będzie się pojawiał i trzeba to olać?
A, od jednego ortopedy dostałem zielone światło na rower, trochę pojździłem i było spoko, więc w weekend pocisnąłem tyle samo kilometrów i z takim samym tempem jak jeździłem przed kontuzją. Podczas jazdy nic mnie nie bolało, ale tak 2 godziny później nie mogłem prawie w ogóle pociągnąć palcami w dół



