Paris Saint Germain (zbiorczy)

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Paris Saint Germain (zbiorczy)

Post autor: blackmore » 13 wrz 2016, 22:55

PSG - Arsenal 1:1

ciekawy pojedynek, pomimo że okraszony wieloma błędami i zmarnowanymi okazjami. Szkoda, że Kanonierzy tak późno odpalili, ponieważ mogłoby być jeszcze więcej emocji. Zarówno Emery, jak i Wenger, nieco poeksperymentowali i otrzymaliśmy dzisiaj innowacyjne zestawienia podstawowych jedenastek. Dla spotkania taki zabieg okazał się relatywnie skuteczny, tj. myślę, że jak na otwarcie zmagań w grupie A, ten mecz można zaliczyć do udanych. W pierwszej połowie Paryżanie mieli kilka dogodnych szans na podwyższenie wyniku i niewiele zabrakło, aby na bramce na 1:0 zdobytej w piorunującym tempie się nie skończyło. Autor trafienia z 41. sekundy miał co najmniej dwie inne znakomite okazje na zaskoczenie Ospiny, ale najpierw nie skierował piłki do siatki, pomimo pustej bramki po minięciu kolumbijskiego golkipera, zaś niewiele później Urugwajczyk dosyć nieporadnie przyjmował futbolówkę w sytuacji, w której, jak się okazało, nie był na pozycji spalonej. Arsenal miał dobry fragment spotkania, gdy na dłużej przycisnął rywala, zyskując aż trzy rzuty rożne. Do tego dochodzi akcja z udziałem Coquelina, który jednak nie zdecydował się na uderzenie, będąc w odpowiednim ku temu położeniu względem bramki Aréoli. Po przerwie mecz się dosyć długo rozkręcał i kibicom doskwierał brak podbramkowych sytuacji. Myślę, że jako pierwszy oblicze rywalizacji zmienił Arsenal, ale wicemistrzowi Anglii wciąż brakowało choćby jednego strzału w światło bramki Francuzów. Gospodarze groźnie odpowiadali, zaś Ospina zaliczył istne show. Dwie fantastyczne interwencje po wybornych okazjach Cavaniego, niewiele później skuteczna obrona strzału Di Maríi, a po upływie kolejnych kilku minut doszło jeszcze pewne piąstkowanie po strzale zza linii pola karnego, czy równie udane zatrzymanie szarżującego Auriera. Arsenal zdołał wyrównać, lecz równie dobrze to ekipa Wengera mogła zdobyć tego wieczoru komplet oczek. Wielka szkoda szansy Iwobiego, który posłał piłkę zbyt blisko środka linii bramkowej, co na pewno ułatwiło interwencję Aréoli. To była najlepsza dla Kanonierów okazja ku zwycięstwu, ponieważ od 85. minuty byli zmuszeni wyłącznie do defensywy. Paryżanie przesunęli akcent na atak, mając dzięki temu kilka stałych fragmentów gry, z których jednak nic nie wynikało. Końcowego incydentu z udziałem Giroud oraz Verrattiego chyba nie ma sensu komentować. Niepotrzebna kontrowersja, która na około minutę zaburzyła emocjonujący finał tego starcia.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”