Dariusz Wołowski, Gazeta Wyborcza.Środowy mecz z Borussią na starcie Ligi Mistrzów był rodzajem egzaminu, czy polityka tolerancji przynosi efekty. Skończyło się na kompromitacji. Kiedy na boisku rozbita drużyna z Warszawy dostawała gola za golem, jej fani, a właściwie stadionowi bojówkarze, wdarli się do sektora kibiców z Dortmundu i zaatakowali ich gazem. I niech nikt nie mówi, że to był incydent, dzieło kilku bandytów, bo obraźliwe okrzyki lżące rywala i jego kibiców skandowało kilka sektorów fanów klubu z Łazienkowskiej. Tak święto polskiej piłki zmieniało się w stypę.
To żyje i będzie ewoluować


