Ja najbardziej lubię, jak przychodzi do mnie cwaniak i pyta o Ajfona (lub inny drogi sprzęt), a wie, że telefony sprzedajemy na raty. Ten zonk na twarzy, gdy się dowiaduje, że pierwsza wpłata (w salonie, przy podpisywaniu umowy) to jakiś tysiąc złotych. I to pytanie z rozpaczą w oczach: "A nie ma za złotówkę?"
Teraz mam radochę, jak się ludzie schodzą i pytają cwaniaki, co im damy za zarejestrowanie numeru (obecnie nie ma żadnych bonusów, i słusznie). I zawsze ten foch oraz tekst "Chyba się przeniosę do konkurencji". Oczywiście umowy nie podpisze



