Z Astany leciałem białoruskimi liniami Belavia. Super. Cena wysoka, bo $190 w jedną stronę, ale na 4 godzinnym locie 2 posiłki, w tym jeden gorący (do tego kanapka), bagaż w cenie, dużo miejsca na nogi.. Ogólnie spoko. Jedyny mankament był taki, że lot o 4 nad ranem, -przylot o 5 i brak snu, a przede mną cały dizeń w Mińsku. Byłem tak zmęczony, że postanowiłem, że znajdę sobie hotel i się prześpię parę godzin, bo inaczej nie da rady. Tak też zrobiłem. Po wyjściu z dworca w Mińsku skierowałem się do hotelu, który był reklamowany przy samym dworcu. Wygląd hotelu z daleka - bardzo komuszany. Wewnątrz tez. Recepcja jak okienko w jakimś urzędzie, więc byłem niemalże pewny, że z rozmowy po angielsku będą nici, mimo, że to hotel reklamowany na dworcu. No i tak było - po angielsku pani ani be ani me, więc trzeba było się dogadać jakoś po rosyjsku. Tam pani wcisnęła mi pokój za $22 (wszystkie ceny podają w dolarach turystom), ale mogłem dopiero o 12 się zameldowac. Poszedłęm więc na miasto trochę pozwiedzać.
Pierwszy widok na Białoruś z okien pociągu z lotniska:

Po wyjściu z dworca:

Prospekt Niezależności:

Pałac Republiki:


Zjadłem super śniadanie nieopodal pałacu Republiki:

Tu miejski cyrk. Nie wiem, o co chodzi, ale w każdym szanującym się mieście byłego ZSRR znajduje się stały, miejski cyrk.

Od tyłu milicjanci/żołnierze (nie rozróżniam) wyglądają, jak w Korei Północnej

Są też tereny zielone. W parku... pełno milicji.

Spacerując dalej, znalazłem ciekawe uliczki, czasem przypominające mi nawet Lublin.

Dbają o dzieci

Po kilkukilometrowym spacerze to był mój punkt zwrotny. Ten targ. Wlazłem do środka, zacząłem chodzić dookoła i w pewnym momencie zorientowałem się ze nie wiem, w jakim jestem kraju. Stwierdziłem, że to odpowiedni znak by iśc spać. Była 11:15, więc akurat miałem dojść na 12-12:30 do hotelu.


W drodze powrotnej widzi się, że ZSRR wiecznie żywy na Białorusi.

Ale jest też i papież

A tu widok na dworzec, a ten wysoki budynek w tle to hotel w którym spałem.

Poszedłem spać do hotelu, wykąpalem się i o 13:30 zasnąłem, by obudzić się o 18:30. Do pociągu było jeszcze pięć godzin.



