Cudna sprawa! W gimnazjum przygotowywałam album na temat Kaszub - kultury, języka, przyrody - i od tamtej pory mam wielkie marzenie, żeby się tam wybrać. Nawet parę lat temu prawie zaklepaliśmy sobie tam miejsca, ale Mar wtedy zaczął pracę wśród szyb i latem nie było szans na wolny czas
Dawaj foty!
Chłopcze, nie panikuj!
No nie wiem. Jak już człowiek weźmie ślub, wszyscy wokół wydają się bardziej zainteresowani jego życiem seksualnym. Zaczyna się nieśmiertelny łańcuszek: "kiedy dziecko?", jak już się urodzi: "to kiedy rodzeństwo dla dzidziusia?", jak spłodzisz trzecie: "to nie za dużo? Kto je wykarmi?". Po latach spokoju będzie: "kiedy wnuki?". I tak do usranej śmierci.
Mnie to ciążę zarzucali już w dniu ślubu. Oczywiście rodzina nie wiedziała, że czekamy do nocy poślubnej, więc oczywiście wszyscy wiedzieli lepiej, czy ja już zapłodniona jestem czy jeszcze nie. Tak jakby po siedmiu latach związku ślub był czymś na tyle dziwnym, że trzeba od razu o wpadkę posądzać.


