Szef mnie pyta na czacie czy mam pare minut zeby wejsc do niego i pogadac. Mysle sobie, ze troche slabo, bo pewnie w koncu wyszlo ze sie regularnie spozniam 20min i pracuje z domu bez pytania nikogo o zgode. No ale ide. Rozmowa jakies 20min, pyta jak tam co tam, czy jestem zadowolony z pracy i czy cos moze robic inaczej. Okazuje sie, ze n-osob jest ze mnie mocno zadowolonych i chcieliby, zebym zajal sie tzw. 'pre-defects' - taka troche wyzsza polka w tym co robimy. Do tego zajac sie zgloszeniami bardziej krytycznymi, cos tam costam, no i generalnie ze za chwile by mnie chcieli awansowac na IC4 (cos co wymaga 8 lat doswiadczenia a ja mam niecale 5)
Wiec generalnie:
wydajnosc & efektywnosc >> cokolwiek
jebac konwenanse, spozniac sie i robic wszystko po swojemu tak dlugo jak robisz swoje
USA jest fajne.



