Jeśli nie bar, to w tych przerwach czytałam książki albo spisywałam cudze notatki, widywałam się z Marlonem, bo mój wydział był akurat naprzeciwko polibudy albo po prostu gadałam z ludźmi. Jakoś nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało, dało się ten czas fajnie wykorzystać


