Trump proponuje wojnę celną z Chinami.
Tzn. praktycznie pójście na noże. Wbrew pozorom jego słowa umniejszające znaczenie NATO nie biorą się z niczego (chociaż jest to człowiek ograniczony, a do tego nie ma doświadczenia i dlatego używa w tym kontekście tak marnych szaleńczych argumentów), chodzi mu wprost o pełne wycofanie się z Europy na rzecz Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Stąd też jego gdybania o tym, że USA jak Rosja, powinna zapisać w prawie możliwość użycia taktycznej broni atomowej nie tylko jako odwetu.
Trump uważa, że USA już dawno nim nie jest
Swoją drogą to trochę zabawne, bo np. w Polsce prawica pisze o tym, że USA to Żydzi, którzy odpowiadają za wojny itp. (wrzucając do tego Libię, czy Afganistan, co jest śmieszne, ale ok), czyli mają pretensje że USA robi z siebie tego policjanta, przez co popierają Trumpa, chociaż ten mówi coś dokładnie przeciwnego, tzn. że właśnie USA za mało stawiała na swoim i niepotrzebnie się słuchała organizacji międzynarodowych itp i że trzeba walnąć pięścią w stół
Przez to raczej kandydatura wice nabiera większego znaczenia.



