Nie mam za bardzo jak przewertować tematu więc od razu sorry jak będę się za kimś powtarzał.
Mecz oczywiście bardzo słaby w naszym wykonaniu, zwłaszcza jak weźmie się pod uwagę, że na dobrą sprawę powinniśmy przegrać a wygraliśmy wielkim fartem po golu strzelonym minutę po doliczonym czasie. Z Armenią. Bez Mchitarjana. Grając ponad godzinę 11 na 10. U siebie.
Koniec końców, w kiepskim stylu ale jednak jest te 6 punktów w dwóch meczach i co prawda tylko teoretyczna ale jednak kontrola sytuacji w grupie. Jeśli Polska awansuje z 1 miejsca i pojedzie na MŚ to nikt nie będzie rozpamiętywał tej katorgii jakiej byliśmy wczoraj świadkami. Z eliminacjami jest trochę jak z ligą, najważniejsze jest regularnie punktować i zrobić awans, styl jest istotny ale schodzi na drugi plan. A jeśli kadra Nawałki, obecnie dość przeciętnie się prezentująca, przywiezie dobry wynik z Rumunii za miesiąc to mimo kiepskiego stylu Polska będzie na pole position przed wiosennym rozdaniem.
Nie zmienia to jednak tego, że powodów do rozważań i zmartwień jest naprawdę sporo. Nie wiadomo jeszcze na ile ale wypada Jędza a Rybus kolejny raz potwierdza, że pozycja lewego obrońcy to nie jest gdzie jest pewnym punktem. W eliminacjach gdzie każdy punkt jest na wagę złota położył dwie bramki z Kazachstanem a wczoraj wręcz sprezentował gola Armenii. Za takie idiotyczne faule nawet w juniorach każą robić rundy wokół stadionu. Nie było też przypadku, że te kontry Ormian, gdzie wydawało się, że któraś po prostu musi się skończyć bramką szły naszą lewą stroną.
Minął kolejny miesiąc a Krychowiak wciąż zupełnie nie przypomina gracza z Euro. Wydawało się, że to tylko kwestia czasu ale mamy październik a Krycha nie potrafi się pozytywnie wyróżnić na tle Armenii kiedy jeszcze niedawno był bestią w meczu z Niemcami. Nie wiem czy to nie jest największy powód do zmartwień dla Nawałki bo w jego zespole Krychowiak w formie jest graczem absolutnie kluczowym.
Nie da się też ukryć, że ten mecz był wielką okazją dla Teodorczyka i Wszołka. Jeden z najsłabszych przeciwników w grupie, stadion pełen Polaków, przeciwnik grający w osłabieniu. Wobec długiej absencji Milika i możliwych występów Kuby na obronie zamiast kontuzjowanego Piszczka chłopaki dostali szanse wejść szturmem do składu, lepszych okoliczności już na to nie dostaną. Obaj jednak koncertowo zmarnowali swoje szanse. Teodorczyk poza zmarnowaną setką i "wypracowaniem" czerwa nie pokazał nic, Wszołek próbował robić wiatr na skrzydle ale poza chaosem i niedokładnością jego gra praktycznie nic nie wniosła. Za wcześnie na skreślanie obydwu ale pokazali, że jeszcze daleka droga przed nimi jeśli mają mieć coś do zaoferowania tej drużynie.
Z pozytywów, oprócz Lewego, który już od dłuższego czasu wreszcie wyrósł na totalnego lidera zespołu należy pochwalić Zielińskiego. Piotrek wreszcie nie wygląda jakby miał pełne gacie w kadrze i chciał tylko statystować na boisku, wreszcie przekłada ten swój błysk i talent na kadrę. Daleko do ideału, z lepszym rywalem te kilka strat mogłoby się skończyć tragicznie ale pokazał też kilka bardzo fajnych zagrań i próbował na siebie brać kreowanie gry z przodu. Dawno Polska nie miała gracza z takim potencjałem, luzem i umiejętnościami na tej pozycji, oby tylko dalej się rozwijał i głowa dobrze pracowała.
Już na sam koniec i tak na marginesie. Nie podobało mi się wręczenie Kapustce "7" i nie rozumiem tego ruchu. Nie wiem, może Nawałka chciał mu w ten sposób okazać zaufanie i wzmocnić jego pewność siebie ale tu wyskakują filmiki wsparcia ze smutnymi melodiami w tle dla Milika a tutaj po dwóch dniach zabierają "7" i dają ją Kapustce jakby te 4-5 miesięcy nie mogli poczekać na powrót Arka. Moim zdaniem nieeleganckie zachowanie chyba, że jest jakieś drugie dno, o którym nie wiem.



