Sprawa jest prosta jak druk. Jezeli Amerykanie beda dalej militarnie zaangazowani w Europie to Ruskie pozostana na swoim miejscu jak dotychczas. Bedzie mniejsze czy wieksze prezenie bicepsow, ale nic z tego nie wyniknie na wieksza skale - w domysle chodzi mi konflikt zbrojny. Jednkze wybor Trumpa zmieni te sytuacje i tutaj rzeczywiscie moze dojsc do nieciekawej zmiany proporcji, ktora wywoala zwiekszone napiecia i tarcia za sprawa sasiada ze Wschodu. Ale co tam, Trumo to prawica, jest przeciw aborcji i zagwatantuje relatywny spokoj w Syrii. [ch**] z tego, ze sciagnie Ruskim kaganiec z pyska, aby mogli podgryzac Europe jak im sie podoba.
Konkludujac, zatrwazajacy jest fak, ze przekonania polityczne zeslepiaja trzezwe spojrzenie na sytuacje geopolityczna do tego stopnia, iz kolega z zadady opowiada sie w przeciwienstwie do lewakow typujacych Clinton za prawicowym Trumpem ignorujac tym samym zagrozenia dla Europy i Polski jakie niesie ten wybor, a jednoczesnie podnoszac argumenty o oczekiwanym spokoju w Syrii. Spokoju kosztem Europy dodafajmy.
Glupota roku.



