Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 23 paź 2016, 19:04

Najwyższa porażka w historii kariery Mourinho w Premier League, nigdy w Anglii nie przegrał wyżej. Widzę śmiejącego się od ucha do ucha Ibrahimovicia opuszczającego boisko, uśmiechniętego De Geę obściskującego się z Alonso i Martiala w takim samym nastroju po bitych piątkach z Kante. Po 0:4 z Chelsea kiedy ja siedząc przed kompem miałem ochotę wyrzucić monitor przez okno. Sportowa złość? Nie dzisiaj, czas sprawdzić co tam na Instagramie. Ręce opadają.

Podsumujmy.

Chelsea zajęła 10 miejsce w lidze w poprzednim sezonie. Zmienili trenera na Conte i wydali w lecie koło 140 milionów euro. Kupili Batshuayai'a, Kante, Alonso i Luiza. Zespół zdewastowany poprzednim sezonem.

MU zajęło 5 miejsce, byli o włos od LM. Sprowadzili Ibrahimovicia (za darmo!), Mchitarjana, Bailly'ego i Pogbę wydając 185 milionów euro i bijąc transferowy rekord świata. Do tego sprowadzono Mourinho - trenerskiego Midasa w Anglii.

Za nami 9 kolejek. Chelsea zdążyła już przegrać z Liverpoolem Kloppa na Stamford i zostać rozstrzelana przez Arsenal na Emirates. Mimo tego mają tylko punkt straty do lidera, bilans bramek 19:9 i dzisiaj zdemolowali United Mourinho jak ekipę z Championship. Wróć, ekipa z Championship postawiłaby jakiś opór, dziś MU roznieść było łatwiej niż namówić dziwkę z burdelu na seks. Widać w Chelsea zespole koncentrację i zaangażowanie, system gry, jakiś pomysł na atak i konsekwencję w obronie. Nie wiem czy stać ich na walkę o mistrzostwo do końca, nie ma jednak żadnych wątpliwości, że Conte mając znacznie mniej czasu niż Mou na pracę z zespołem, nie znając realiów ligi, stworzył po tych 9 kolejkach zespół znacznie lepszy. Jakby Chelsea dziś wygrała 7:0 to nikt nie miałby prawa się gniewać. Grali jak na treningu z dzieciakami z juniorów.

A MU? 7 miejsce, 14 punktów w 9 meczach, bilans bramkowy 13:12. 5 punktów i jedno zwycięstwo w ostatnich 6 kolejkach. Kompromitujący występ w obronie, najmniejszego pomysłu jak przez 90 minut odwrócić mecz mimo tego, że przegrywaliśmy od 30 sekundy. Dość powiedzieć, że mimo pogromu United jedyne zagrożenie stworzyło dwoma strzałami z dystansu Herrery i Lingarda oraz po jednym strzałem z niczego Ibry i Rojo przy 0:4. To wszystko co ta banda gwiazdek za grube miliony miała dziś do zaoferowania.

Można się pastwić nad Smallingiem i Blindem za występy rodem z Comedy Central ale co lepszego można powiedzieć o reszcie? Ibrahimović kolejny anonimowy występ, Pogba daremny, Rashford i Lingard też praktycznie nic nie dali. Można mecz przegrać a można się skompromitować, dziś byliśmy świadkami tego drugiego.


Rywale na szczęście ciągle grają dla nas i te 6 punktów to żaden dystans mimo tego, że MU wygrało 1 (słownie jeden) mecz z ostatnich 6. Tylko co z tego jak nie ma żadnych złudzeń, że City, Arsenal, Liverpool, Tottenham czy Chelsea są od MU w tej chwili zespołami zwyczajnie lepszymi co dziś nam dobitnie pokazano. To drużyny operujące w tej chwili w innej strefie, niby wydawałoby się, że nie tak odległej ale United grając z nimi może tylko przeszkadzać i liczyć na 0:0 co pokazały ostatnie mecze.

Nie mam wątpliwości, że ta klęska jest jakimś punktem zwrotnym. I albo doprowadzi do jakiegoś wstrząsu i budowy czegoś mocniejszego, wszak z Realem też Mourinho bywał gwałcony przez Barcelonę, albo nie ruszymy się o krok z tego gówna, w którym ten zespół tkwi i tylko kręci się w kółku od czasu odejścia Fergusona. Mogę pisać kilometrowe posty, możemy się spierać między sobą, cieszyć z wymęczonych bardziej lub mniej punktów ze słabszymi zespołami ale niestety brutalna prawda jest taka, że od czasu Fergusona zmieniło się do dnia dzisiejszego tylko to, że wywalamy rekordowe siano na trenerów i piłkarzy, którzy nie potrafią udowodnić, że zasługują na tę koszulkę i ciągle mogą tylko śnić żeby dawać tej drużynie tyle co kiedyś dawali United gracze być może nieporównywalni klasą piłkarską ani medialną, zupełnie nieinstagramowi ani fejsbukowi ale rozumiejący co znaczy reprezentowanie tego zespołu i oddający mu całe serce.

Cóż, parafrazując klasyka - poziom dna, od spodu puka tylko Manchester United.

Wróć do „Anglia”