Jestem bardzo rozczarowany ostatecznym rezultatem. Pierwsza połowa totalnie niewykorzystana. Zmarnowane okazje Icardiego (dziś fatalny), Perisicia, przestrzelone dośrodkowania Candrevy, głupie czekanie Perisicia z zagraniem gdzie rywal był już za jego plecami i aż prosiło się zgrać na 11-13 metr. Joao Mario też w przeciągu meczu kilka złych wyborów - jak sobie upatrzył zawodnika do podania to koniec, tak musi być, a w międzyczasie za jego plecami wybiega kolega na dogodniejszą pozycję. Zaliczył też ze 2 fatalne straty. Kondogbia grał dobrze do pierwszej bramki Suso, gdzie w sumie truchtał i przyglądał się rozwijającej akcji rywala z odległości 10 metrów. Co było potem widzieliśmy. Ansaldi masakra. Od początku byłem zdziwiony co on robi w tej drużynie. Czym się wyróżnił aby go sprowadzić? A wali babole na stratę bramki od kilku meczów. Dzisiaj dwa razy, choć przy drugiej bramce to Miranda bardziej się ośmieszył (ale Ansaldi dał wolny korytarz na swojej flance).
Bardzo fajnie grał Medel, a po jego zejściu godnie zastąpił go Murillo. Icardi miał słabszy dzień, co jest zrozumiałe, ale żeby nie potrafić czysto kopnąć piłki?
Milan pokazał jaki jest. Dasz im okazję, to za 2-3 razem ją wykorzystają. Regularność to ich zaleta. Ale jak na nich siądziesz to się gubią. Multum strat ich pomocników, elektryczne wybicia Gigiego czy obrońców. No ale mieli Suso, który przeraźliwie urósł na okres 25 - 30 minut i mógł ten mecz szybko zamknąć.



