W niedziele robiłem przysiady na siłowni. W poniedziałek wszystko było spoko, we wtorek rano jk wstałem strsznie mnie bolały okolice jaj. Dokładnie lewa strona, przy najmniejszym ruchu czułem ból. Ból jak wyczułem zaczynał się jkieś 10cm wyżej, od okolic pachwiny. Myślałem że trzeba rozruszać to porobiłem wykroki. Poćwiczyłem jeszcze 20min inne ćwiczenia i zdecydowałem że to nie m sensu. Ból był bez przerwy tkai jakbym dostł piłką w jaja (tylko 5 razy mniejszy). Ale że trwał kilk godzin to był nie do zniesienia. Wróciłem do domu, czułem że pojaawiła się gorączka i poczułem się słabo. Wziąłem przeciwbóle, poszedłem oglądać do kuzyna LM i troche zeszło. Następnego dnia było już dużo lepiej, ale dalej lekko boli. Pachwina czy macie jakiś inny pomysł?
Drugi raz taak mam, pierwszy raz miałem tki sam ból na wakacjach, trwał jeden wieczór, rano wszystko przeszło bez żadnych tabletek.



