Mamy teraz pewien paradoks. Drużyna gra najlepszą piłkę od czasu odejścia Fergusona ale notuje najgorsze wyniki odkąd Szkota nie ma na OT. To o tyle przewrotne, że ma to miejsce przy menadżerze, który miał gwarantować wyniki, styl niekoniecznie.
Mimo, że do doskonałości wiele brakuje, wydaje się, że pierwszy raz od dłuższego czasu zespół osiągnął jakiś sensowny balans. Dostaliśmy kilka spotkań gdzie problemem nie jest już beznadziejna gra tylko fatalna skuteczność. Są okazje, jest przyzwoita gra w obronie, nie ma tylko bramek i punktów. To MU wreszcie nieźle się ogląda ale wyniki są jednak beznadziejne a to one będą się liczyły w końcowym rozrachunku. Za nami 1/3 sezonu a strata punktowa jest już ogromna, nawet jak na pościg za top4.
Pytanie co dalej, albo zespół zaraz przełoży tę grę na wyniki i maszyna ruszy albo ten cały zapał zgaśnie. Sam jestem ciekawy co zobaczymy dalej, liczę, że odpalimy jak Liverpool Kloppa. Zespół Niemca też miewał przebłyski w poprzednim sezonie ale wyniki były mizerne, w tym sezonie do gry dołożyli regularność w punktowaniu i apetyt rośnie. Problemem MU jest to, że tu nie ma czasu do czekania na następny sezon.
Co do Jonesa to nie popadałbym w hurraoptymizm, chłopak już potrafił zagrać świetne kilka spotkań a potem leczyć się przez rok. Dopóki nie udowodni, że można na niego liczyć w dobrej dyspozycji i w dłuższej perspektywie niż kilka spotkań, dopóty będzie znakiem zapytania.
Chętnie zobaczyłbym Blinda na cofniętym rozgrywającym ale wątpię aby był wystarczająco zaawansowany w odbiorze w oczach Mou aby ten oparł na nim pozycję DMFa przy warunkach fizycznych i mobilności Holendra.
Trudno się czepiać gry ale priorytetem są teraz punkty. Przed nami mecze z Evertonem i Totkami, o komplet punktów będzie ciężko a inne rozwiązanie wyrzuci nas tak daleko od top4, że trudno będzie liczyć na pościg. Przy tej częstotliwości gubienia punktów, podczas maratonu świątecznego, będziemy myślami już przy kolejnym sezonie.



