Kibic Panaty mowil mi, ze Gmocha kochaja w Grecji, zwlaszcza fani Koniczynek, ale nie tylko.
Podobno czesto zapraszali go jako eksperta i padali ze smiechu po jego zartach, chociaz ledwie mowi po grecku. Taka maskotka, podobnie jak u nas. Wartosc merytoryczna jego wypowiedzi jest raczej niska.
Pan Andrzej Strejlau to inna bajka. Chcialbym go kiedys spotkac i pogadac o pilce.



