Pozwolisz, że ja rozwinę. Zgadzam się ze zdaniem j1mmy'ego. Od czego by zacząć, przede wszystkim zadania poboczne, które powinny być solą tej gry to zwykłe kopiuj-wklej, które w większości przypadków sprowadzają się do jednego, do posprzątania obozowisk bandytów albo ukatrupienia stworów nękających osady. Główny wątek nielepszy i o ile, wielu czepia się niewiarygodności zdarzeń w New Vegas (na początku) o tyle w 4 jest to kompletnie idiotyczne. Postacie, strasznie płaskie, bez jakiejś głębi, ciekawej historii, otoczki, charakteru. W New Vegas takowe postacie mnie osobiście zachwycały, każdy z kompanów absolutnie daje radę, najbardziej lubiłem Rexa i Veronicę. Kolejna sprawa frakcje czy też strony konfliktu. Bardzo fajnie, że powrót zalicza Brotherhood of Steel, choć de facto w New Vegas też byli, ale ich obecność ma krótki epizod. W każdym bądź razie są tak naprawdę 4 frakcje ( Minutemani, Bractwo Stali, Instytut i Trasa). Tak naprawdę, żadna nie jest jakoś strasznie przekonująca. W New Vegas dla przykładu mamy 2 duże i masę pomniejszych jak np. Boomersi. Kolejna sprawa rozwój postaci, według mnie nietrafiony, zawsze lubiłem system special, tutaj sprowadzono go do perków, które według mnie gorzej się sprawdzają. Oczywiście Fallout zawsze słynął z systemu VATS, trochę go zmieniono, teraz działa " w ruchu". Ja wolałem bardziej statyczny, ale to kwestia gustu. Bronie i modyfikacje, faktem jest, że można dużo bardziej spersonalizować broń względem poprzednich części, więcej celowników, ale jak dla mnie za mało jest unikatowych. Mechanika strzelania bez Vatsa została poprawiona, aczkolwiek irytujące, że w tej części tak naprawdę dominują bronie energetyczne. Bądź co bądź na plus ta kwestia. Graficznie gra nie powala, wymagania jak na to co widzimy za duże, optymalizacja powiedziałbym w porywach zadowalająca. Największa wpadka i rozczarowanie względem Bethesdy to ich nowy system Dialogów rodem z Mass Effecta, szkoda tylko, że jakość dialogów produkcji Bioware do pięt nie dorasta. W falloutach zawsze ceniłem sobie rozwój inteligencji, charyzmy czegoś co pozwalało załatwiać sprawy przez rozmowę. Tutaj to nie istnieje, to bardziej Shooter niż RPG, gdzie liczy się zastrzelenie wszystkiego co się rusza. Dalej, Pancerz Wspomagany na starcie gry, fajne dla młodzieży. Bądźmy szczerzy w poprzednich falloutach to była nagroda, którą można było dostać w 3/4 gry, a teraz możesz być niezniszczalny niemalże jak terminator na starcie. Zbieractwo i osady, czyli bawimy się w Minecrafta w Falloucie. Śmieszne, ale prawdziwe, aby coś zbudować w tej grze to od cholery surowców potrzeba. Zakończenia, jak dla mnie przesłabe i ani trochę nie trzymające poziomu New Vegas. Powiem tak, może wygląda to fanbojstwo New Vegas, ale ta gra łącznie z wszystkimi dodatkami( szczególnie polecam Lonesome Road) zjada bez popity na śniadanie 4 i wgniata ją w ziemię. Oczywiście grafika słabsza, ale jeżeli ten aspekt Ci nie straszny to gra miód w gębie. Nieprzypadkowo, fani starych
Falloutów 1 i 2 tak pochlebnie się o tej części wypowiadają. Teren pustynny taki troszkę klimat westernowe posta-apo. Polecam.



