Zacznijmy od prostej rzeczy. Powiedz mi długość włosów i ich gęstość. I przede wszystkim pokaż fryzurę, jaką chcesz sobie układać, bo to pod to wybiera się produkt, nie na odwrót.
Jeśli ubek faktycznie ma sztywne włosy, to jest to najgorsza wodna pomada, jaką mogłeś zaproponować. Pomp nadaje się do średniej długości włosów, które są cienkie. Gdy wstajesz z rana i masz siano na głowie praktycznie, to ta pomada jest dla Ciebie, ale jeśli chcesz ułożyć coś konkretnego i liczysz, że wytrzyma dłużej niż 20 minut, to nie warto tego brać.rekinho pisze: barber polecił mi https://barbersupply.pl/product-pol-534 ... w-56g.html, kupiłem i jestem zadowolony, chociaż wcześniej używałem beachboya (xd), więc nie mam odniesienia za bardzo
Sprawa wygląda tak. Tradycyjny podział pomad to podział na woskowe i wodne. Przy czym na te drugie składają się tak naprawdę Orthodox i Unorthodox.
- Pomady woskowe - tradycyjne pomady, które powstają na bazie najczęściej wosku pszczelego albo wazeliny i mają masę olejków. Zdecydowanie najzdrowsze pomady, bo nie dość, że dzięki nim ułożysz fryzurę, to jeszcze Ci ją nawilżają przez cały dzień, działa praktycznie tak jak jakaś odżywka, świetna sprawa. Często się słyszy, że minusem jest to, że się ciężko zmywają. Pierwsza sprawa jest taka, że wystarczy niezawodny Nivea Hydro Care, który zmywa każdą pomadę, sprawdzone. Tylko żeby używanie woskowych pomad miało sens, to trzeba robić sobie tzw. build-up. Polega to na tym, że nie zmywasz przed snem tej pomady w całości, tak, by trochę jednak jej zostało, zawsze to odżywi włosy, ale przede wszystkim następnego dnia nie będziesz musiał już tak dużo tego nabierać i przede wszystkim zauważysz, że nagle włosy mają lepszy chwyt i dużo pewniej Ci leżą. Zgaduję, że jeśli ktoś kupuje pomadę, to używa jej codziennie, więc te wpisy o ciężkiej zmywalności można sobie wsadzić wiadomo gdzie. Woskowe mają konsystencję... wosku po prostu.
Polecane przeze mnie:
Schmiere Knuppelhart - mój faworyt w tej kategorii, po kilku miesiącach czytania o tym, jaka to wspaniała pomada nie jest, wreszcie po nią sięgnąłem i muszę się do tych pozytywnych recenzji przyłączyć. Jak użyjesz pierwszy raz, to nie poczujesz tego supermocnego holdu, ale już drugiego dnia z lekkim build-upem hold jest świetny, a wszystko da się przeczesać praktycznie bez straty. W dodatku ma u mnie inny duży plus - zapach jest słabo odczuwalny, po nałożeniu praktycznie bezwonny, a to duży plus, bo jak używam perfum, to nie chcę, by zapachy mi się mieszały. W sumie to tu kolejna wskazówka dla innych - nie bardzo wiem, czym się kierują osoby, które wybierają pomady ze względu na zapach. Przecież to ma być tylko dodatek, który czasem Ci się przyda, ale jeśli ktoś używa perfum, to przecież niepotrzebny mu jest zapach pomady, ba!, jest wręcz niemile widziany, by nie kolidował z zapachem użytych perfum.
I tu się pojawia problem, w polskich sklepach jest posucha i trzeba sprawdzać amazony, ebaye i inne, żeby dorwać coś dobrego. Lockhart's produkuje podobno najlepsze pomady olejne. Sam nie używałem, ale niedługo może pokuszę się o sprowadzenie wreszcie czegoś od nich z tego sklepu, bo wysyłają na cały świat, a cena jest śmiesznie niska, biorąc pod uwagę, że została uznana za najlepszą pomadę olejną tamtego roku przez the pompa, czołowego blogera modowego, który wybił się na recenzjach pomad. - Pomady Orthodox - jeśli nie jesteś jeszcze za bardzo rozgarnięty w świadku pomadowym, to pod tą nazwą kryją się właśnie zwykłe pomady wodne. Czym się wyróżniają? Ich cechą wspólną jest to, że powstał na bazie wody, dzięki czemu można jest zmywać całkowicie codziennie pod samą wodą. Do tego one zasychają, tworząc skorupę, której grubość można ocenić w zależności od danej pomady i tego, czy nakładałeś na mokre, czy suche włosy. Więc w trakcie dnia ich raczej nie przeczeszesz, a jeśli spróbujesz, to musisz użyć do tego troszkę wody, ale wtedy włosy tracą hold i łatwo się to wszystko rozpada, sprawdzone. Ich największa zaleta jednak to hold, który z całej trójki jest zdecydowanie najlepszy. Żeby nie było, to wodne wysuszają ogólnie włosy i może nie są o tyle niezdrowe, co po prostu nie wolno z nimi za bardzo przesadzać i trzeba pamiętać o odżywianiu włosów. Ja robię tak, że używam ich przez jakiś czas, potem wracam do woskowych albo unorthodox, żeby włosy sobie odpoczęły i znowu używam tych. Warto, bo dzięki holdowi nie martwię się o fryzurę w ciągu dnia. Orthodox mają konsystencję żelu.
Polecane przeze mnie:
Bona Fide Super Superior - najlepsza pomada, jaką kiedykolwiek używałem, dalej mam pół puszki jeszcze. Nie ma wad, słowo daję. Łatwiutko się rozciera, jeszcze prościej rozprowadza po włosach, hold ma tak ogromny, że nawet wiatr niewiele Ci zrobi z włosami. Mooożna zauważyć, że faktycznie włosy trochę się wysuszają, ale to norma przy orthodox i można temu zaradzić łatwo jak się chce.
Schmiere Hart Water-Based - nie ma aż tak mocnego holdu jak ww. Bona Fide, ale ma ogromną zaletę - chyba najlepsza cena w porównaniu do wielkości puszki. Polecam ją początkującym, bo hold jest wystarczający, dobra cena, no i tu warto wspomnieć o tym zapachu, który jest boski, taka słodziutka truskawka, tutaj można to uznać za pozytyw. 
- Pomady Unorthodox - niby wodne, niby niewodne. Powstają na bazie wody, ale zachowują się jak pomady woskowe. Co to oznacza? A no to, że mamy tu tak naprawdę pomady olejne, ale za to zmywające się pod samą wodą i mające mniejszy shine. Problem z nimi jest taki, że mają zdecydowanie słabszy hold, jak w którymś sklepie pisze, że "pomada unorthodox o mocnym chwycie" to nie kupujcie tam najlepiej, bo to kłamstwo. Unorthodox ze względu na swój skład nie mogą mieć porównywalnego chwytu do orthodox choćby. Nie mówię, że tego holdu w ogóle nie mają, bo też bym skłamał, ale jest średni, nie ultramocny.
Rozpisałem się o chwycie, ale trzeba im oddać, że z łatwością przeczesują się w ciągu dnia, nie lśnią aż tak jak reszta, zmywają się praktycznie pod samą wodą i w sumie też mogą odżywiać włosy, bo zawierają sporo olejków. No i wyróżnia je też cena, wyższa niż dwie poprzedniczki. Ja styk z nimi miałem niewielki, same próbki praktycznie, ale jako, że póki co zaczesuję sobie slickbacka, to też nie mam ich za bardzo jak ocenić. Kurde, serio mi trudno o nich pisać. Jak ktoś nie ma ciężkich włosów do ogarnięcia, to chyba będzie to najlepszy wybór. Aczkolwiek to też zależy, ehh... To dobre pomady do nieco luźniejszych fryzur, a nie takich, że każdy szczegół ma być dopracowany. Unorthodoxy też wyróżniają się tym, że w mają konsystencję kremu/pasty.
Polecane przeze mnie są dwoma klasykami wśród unorthodox, jak od czegoś zaczynać, to od tych:
Shear Revival Crystal Lake - jedna z najlepszych pomad na świecie obecnie. Nie ma tragicznego holdu, wręcz bym powiedział, że dobry. Ale przede wszystkim ma świetny shine, taki idealny bym powiedział, włosy wyglądają ultrazdrowo.
Teddy Boy Matte - mój faworyt tak w sumie. Przede wszystkim nie lśni na głowie, tak jak nazwa wskazuje zachowuje się matowo. Dzięki temu nie widać, że w ogóle coś nakładałeś na włosy. Problem jest taki, że holdu to nie ma takiego, jak ja oczekuję, nie jest to coś do fryzur, które układamy grzebieniem. Niemniej można polecić.
Ogólnie możecie zadawać jakieś pytania, bo sam nie wiem, o czym jeszcze sam pisać. Małe ABC pomadowe macie powyżej.
Co do olejku do brody - nie mam brody, nie używam, jeśli istnieje potrzeba, to mogę zapytać na grupie brodaczy na fb, z którymi mam kontakt. Ale olej kokosowy może być dobry ze względu na brak zapachu i rolę odżywiającą też spełni.
@EDIT: Ale tak jak mówię, jeśli ktoś chce jakiejś porady odnośnie kosmetyku i tego, co wybrać, to niech przede wszystkim przedstawi swoje włosy: ich długość, grubość i ogólną charakterystykę i wskaże, jaką fryzurę chce ułożyć.



