Prawdopodobieństwo, że drużyna A trafi na drużynę B musi być takie samo jak to, że drużyna B trafi na drużynę A.
Patrzenie wyłącznie na to na kogo może trafić drużyna A, ignorując na kogo może B, jest błędem.
Kiedyś się bawiłem trochę matematyką w tym kontekście i jak ktoś sobie policzy:
- szansę, że A trafi na B (ignorując na kogo może trafić B)
- szanse, że B trafi na A (ignorując na kogo może trafić A)
Wyliczy średnią ważoną z tych dwóch - to otrzyma względnie niezłe przybliżenie szans faktycznego wystąpienia tego meczu.



