Sny

Awatar użytkownika
Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11283
Rejestracja: 05 lip 2013, 19:44
Reputacja: 1147
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontakt:

Sny

Post autor: Carbon » 11 gru 2016, 12:18

Po pierwsze usuńcie ten temat zdublowany albo przenieście posty -> http://swiatpilki.com/viewtopic.php?f=12&t=19401

No a po drugie to będę się starał zamieszczać tu wszystkie moje sny. Postanowiłem sobie zrobić mały sennik, nie chce mi się tego pisać w zeszycie jak pamiętnik, ani w wordzie, więc się podzielę tym tu i przy okazji w przyszłości będę mógł sobie to czytać i rozkminiać. :think:

A wszystko przez to, że dziś miałem strasznie satysfakcjonujący sen. Nie pamiętam, czy był w ogóle jakiś początek. Pierwsze przebłyski były takie, że byłem z jakąś Brazylijką w Rio de Janeiro. Wiem, że to było Rio, bo potem tańczyliśmy sambę na Copacabanie, ale o tym potem. Więc byłem z nią i to była chyba moja dziewczyna - ciało miała świetne, wiem też, że miała uroczy uśmiech, w którym się zakochałem, ale teraz najśmieszniejsze - nie pamiętam jej twarzy, choć wiem, że miała włosy do łopatek rozpuszczone, troszkę kręcone, takie super w sumie. :cry: Totalnie nie wiem jakim cudem. Najlepsze jest to, że pięknie pachniała, nie wiem, czy podczas snu jest to możliwe, żeby receptory działały, ale pachniała tak cudownie, że chciałem ciągle się do niej zbliżać. xD No ale wróćmy do zarysu "fabuły". Na początku byliśmy na plaży za dnia, było cieplutko, słońce fajnie piekło, a my leżeliśmy i się wygłupialiśmy w piasku. XD Potem nie wiem nawet za bardzo jak, ale w momencie znalazłem się z nią u jej matki w domu, nie wiem, czy to wręcz jakieś fawele nie były, bo dom był zbudowany z blachy praktycznie, ale w sumie jak na fawelę było zbyt spokojnie i miała nawet duży balkon, który porastał drzewa i krzewy. Coś tam jej matka powiedziała, ja odpowiedziałem nawet nie wiem co, ale wiem, że je rozśmieszyłem. Zjedliśmy obiad, wyszliśmy i nagle stała się noc, było już ciemno. Ona prowadziła mnie przodem - w sensie dziewczyna, nie jej matka - i szliśmy nocą przez Rio, które było jakoś zbyt spokojne jak na centrum. Po lewej były hotele i jakieś bary, na środku równiutka asfaltowa droga, a po drugiej stronie ulicy plaże i cudowne morze - normalnie trochę to przypominało słynną ulicę z GTA: San Andreas. Ogólnie księżyc był w pełni , rozświetlał wręcz tę plażę. Fale sobie tak spokojnie pływały. Co lepsze, weszliśmy na tę plażę, a tam ze trzy pary tańczą do cichej muzyki. No i w moment my dołączyliśmy obok, wiem tylko tyle, że myślałem, że to samba, ale to nie była samba, to raczej spokojny taniec, jakbyśmy w klubie tańczyli wręcz. XD
No i tyle zapamiętałem, strasznie żałuję, że nie pamiętam jej twarzy. :(

Wróć do „Hyde Park”