Benfica Lizbona - Borussia Dortmund
w pierwszym spotkaniu na Stadionie Światła pachnie mi remisem, ewentualnie skromnym zwycięstwem Portugalczyków, ale nie zwycięstwem Borussi. Niegdyś niemiecka drużyna najpierw remisowała w Doniecku, czy Maladze, aby dwa tygodnie później rozstrzygnąć kwestię awansu przed własną publicznością. Benfica to niewygodny przeciwnik, zatem i w tym przypadku Borussia powinna potrzebować dwunastego zawodnika w postaci własnych kibiców.
Paris Saint-Germain - FC Barcelona
najmniej interesująca para, albowiem to już było i pomimo że nigdy spektakl w teatrze nie jest taki sam, to jednak PSG wciąż nie jest wystarczająco mocne, aby mieć nadzieję na niespodziankę. Niby odszedł Luiz, ale nieustanne rotacje na pozycji bramkarza nie służą, a jak patrzę na Thiago Silvę w ostatnich meczach, to ciężko myśleć, aby mógł wspólnie z kolegami zbudować solidny blok defensywny. Barcelona to Barcelona. Może być bez formy, ale mając rewanż u siebie, nie powinna tego pokpić. W Paryżu może i gospodarze powalczą, ugrają jakiś remis, lecz dla zespołu z Camp Nou za wcześnie, aby odpadać w 1/8 finału.
Real Madryt - SSC Napoli
Królewscy mieli w swojej historii różne niespodziewane potknięcia typu Roma, czy Lyon, niemniej jednak od 2010 roku odpadali z Ligi Mistrzów wyłącznie z potężnymi markami. Napoli może być blisko sprawienia sensacji niczym dwa lata temu Schalke, ale podopieczni Zidane'a nie powinni się ośmieszyć, przegrywając na tym etapie rozgrywek.
Bayern Monachium - Arsenal Londyn
dla Kanonierów dobrze, że wreszcie rewanż u siebie. Z tego względu to będzie inny dwumecz, a poza tym Bayern Ancelottiego to wciąż duży znak zapytania. Być może potrzebuje jeszcze czasu na pełne rozwinięcie skrzydeł, aby móc zachwycać, jak pod okiem Heynckesa (albo przynajmniej porównywalnie), czy momentami Guardioli. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby właśnie taki mniej efektowny i spotykający się powszechnie z krytyką Bayern był w stanie wygrać Ligę Mistrzów.
Manchester City - AS Monaco
dzisiaj Monaco wygląda znakomicie, zaś Obywatele nie mogą wyjść z kryzysu, niemniej jednak do dwumeczu pozostały ponad dwa miesiące i w lutym równie dobrze to Anglicy mogą być na czubie Premier League, zaś Francuzi oglądać plecy Nice, czy PSG. Za wcześnie na rokowania, wyrównana para.
Bayer Leverkusen - Atlético Madryt
Aptekarze będą mieli podwójną motywację, aby wygrać ten dwumecz. Rewanż za rzuty karne sprzed dwóch lat jest jak najbardziej realny, wszak Bayer spisuje się znacznie lepiej na arenie międzynarodowej niż w Bundeslidze. Rojiblancos wciąż faworytem, ale możliwe, że o awansie zadecydują detale.
FC Porto - Juventus
Smoki męczyły się w grupie, a Juventus w tym sezonie powinien patrzeć wyłącznie na Ligę Mistrzów. Nawet kosztem Serie A, wszak dla Buffona, czy Barzagliego, to już ostatnie dwa lata szansy na ugranie tego trofeum. Dlatego Stara Dama nie powinna sobie pozwolić na brak koncentracji i z pewną odpowiedzialnością, wyeliminować znacznie niżej notowanego przeciwnika.
Sevilla FC - Leicester City
trzymam kciuki za Lisy i niech na wzór innych drużyn (Schalke 04, Liverpool, Chelsea itd.) pokonują kolejne szczeble na arenie międzynarodowej, jednocześnie grając poniżej oczekiwań na rodzimym podwórku. Faworytem są Hiszpanie i im należy dać większą szansę na awans, lecz rewanż na King Power Stadium może być bardzo ważnym atutem dla zespołu Ranieriego.



