Ja może mam inne myślenie o buldogach, bo i nasza buldożka była specyficzna. Pewien gość prowadzący pseudohodowlę pod Częstochową postanowił się jej pozbyć, bo była zbyt mało płodna. Wzięliśmy ją do siebie i była strasznie spokojna, nigdy nie szczekała. Tzn. potrafiła wariować z drugim psem albo z kotem, ogólnie była strasznie przyjazna i przytulna, ale na spacerze nie chciała wyjść dalej niż pod klatkę. Być może to wina tego, że pierwszego dnia, jak się u nas pojawiła, a był to koniec czerwca, wzięłam ją na tak długi spacer, że prawie po nim padła
Dobrze, że jej wtedy nie wykończyłam, ech



