Europa chyli się ku ruinie

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Europa chyli się ku ruinie

Post autor: Cement » 25 mar 2017, 2:53

czarny samael pisze: Nie, ponieważ gdzie nie możesz żądać rezygnacji z jednych celów, tylko dlatego, że uważasz że ten Twój punkt widzenia wszyscy mają przyjąć za jedyny, a tak stawiasz sprawę.

To nie jest tak, że za cenę walki z terroryzmem, mamy jako Zachód poświęcić wszystko inne. Zdecydowanie tak nie jest. I nie ma powodu by taką ceną było przełknięcie sprawy Krymu, czy złamania zasad przez Assada.

Możesz mieć dane zdanie, ale nie możesz stawiać sprawy tak, że jak ktoś nie ma takiego jak Ty, to znaczy że tak naprawdę nie chce walki z terroryzmem.
Jeszcze raz, bo ignorujesz istotę problemu - wojna w Syrii była zaplanowana i wywołana przez Arabię Saudyjską, głównego sojusznika USA, w celu zapobieżenia utworzenia "szyickiego półksiężyca" Iran-Syria-Irak. ISIS było jednym z głównych narzędzi jakich Saudowie użyli w próbie obalenia Assada, dlatego też administracja Obamy, łącznie z przyjmującą od Saudów miliony Clinton, nie była zainteresowana zlikwidowaniem ISIS, a momentami wręcz wspierała ich militarnie (jak w Deir ez-Zor).
czarny samael pisze:Było, oczywiście że było. Raz, że to byli dyktatorzy, a dwa że nie byli po naszej stronie w geopoltycznej rozgrywce.
Tylko, że Zachód się do tego zabrał jak pies do jeża.
No i dobrze, że byli dyktatorami - dzięki temu mogli trzymać za mordę islamistów, którzy po obaleniu dyktatorów doszli do głosu (zarówno na niwie politycznej, jak i militarnej). A motywacją wywołania przez Amerykanów rebelii przeciw Kaddafiemiu i obalenia Saddama był oczywiście fakt, że chcieli odejść od dolara amerykańskiego w rozliczeniu za ropę. Nie wiem zatem, kogo masz na myśli mówiąc o "naszej stronie", bo Europa na tych wojnach wyszła jak najgorzej - właśnie przez destabilizację Bliskiego Wschodu przez amerykańskich zbrodniarzy mamy dziś falę imigrantów w Europie.
czarny samael pisze: Pisałem o wcześniejszych czasach, niż przeddzień interwencji w Syrii. Np. o czasach, kiedy Turcja była skłócona z Rosją. Przecież był okres, kiedy Rosja publikowała zdjęcia mające przedstawiać handle ropą między Daesz, a Turcją, a na to Kurdowie mówili, "nie, nie, to z nami handlowali". Przecież dziś to nie do pomyślenia.
Wsparcie Turcji dla ISIS jest niewątpliwym faktem, a jakiekolwiek porozumienie Turków z Kurdami mogło być tylko chwilowe i instrumentalne - Kurdowie i Turcja są przeciwnikami od dawna, Turcy bombardowali zresztą pozycje YPG i dokonywali masowych aresztowań Kurdów w Turcji na długo przed interwencją zbrojną.
czarny samael pisze: Nie było ku temu powodów. Dbali o to, by nie być uznawanymi za organizację terrorystyczną.
Byli wspierani i finansowani przez wahabickich Saudów od samego początku w celu zdestabilizowania regionu i osiągnięcia saudyjskich celów w regionie. Innymi słowy, odegrali tę samą rolę co ISIS.
czarny samael pisze: No i co z tego? Kompletnie nic. Walka u boku oskarżanych o terroryzm nie jest przewiną, jesli samemu nie dokonywali zamachów ani ich nie pochwalali.
Pomijając już absurd powyższego stwierdzenia, w samej FSA nie brakowało i nie brakuje islamistów.
czarny samael pisze:USA może sobie powiedzieć "Assad - nie jesteś naszym partnerem, nieważne co będzie się działo"
Czym innym jest stwierdzenie "Assad - nie jesteś naszym partnerem", a czym innym próba obalenia demokratycznie wybranej i legalnej władzy która zawiniła tym, że przeszkadzała Arabii Saudyjskiej i Katarowi.
czarny samael pisze:Błędnie. Assad jest sojusznikiem Rosji i Iranu, a więc w ogólnej rozgrywce naszym wrogiem w regionie. Ty patrzysz tylko na Daesz, co jest zbyt krótkowzroczne.
Nie, patrzę na możliwość zakończenia wojny i ustabilizowania sytuacji w regionie - to jest ważniejsze, niż geopolityczny interes (i to nie żaden "nasz" interes - mówiąc "nasz", masz na myśli wąskie grono zbrodniarzy z Waszyngtonu, bo w walce z Assadem interesu narodów Europy i USA nie ma żadnego, wręcz przeciwnie). To mogą na dłuższą metę zapewnić tylko świeccy dyktatorzy, dlatego pozostanie prezydenta Assada u władzy byłoby pozytywne. Jeśli zapewni to Rosji przewagę na Bliskim Wschodzie - nie mam nic przeciwko.
czarny samael pisze:Była zainteresowana, ale nie kosztem utrzymania u władzy Assada. Dla USA najlepszy scenariusz, to wycięcie się ich wzajemnie i osłabianie obu stron.
Tak, dla grupy zbrodniarzy z Waszyngtonu, których dobro Syryjczyków i Irakijczyków (ani Amerykanów) nie obchodzi nic. Przeczysz zresztą sam sobie, bo twierdzisz, że Obama chciał zlikwidować ISIS, a za chwilę przyznajesz, że dla USA najlepszy scenariusz to wzajemna walka ISIS i Assada, a to wymaga przecież utrzymania ISIS przy życiu, a nie ich zlikwidowania. Ja patrzę na to z punktu widzenia ustabilizowania sytuacji w regionie i zakończenia konfliktu.
czarny samael pisze:Po raz kolejny oceniasz to tak, jakby wszystko należało poświęcić do walki z Daesz, które w porównaniu do geopolitycznych problemów jest łatwe do rozwiązania, tylko kosztowne. Tzn. to zależy tylko od zdecydowania.
No zdecydowanie nie patrzę na to z perspektywy interesu Obamy, Clinton i reszty tamtej łajdackiej administracji, lecz Syryjczyków, Irakijczyków i stabilizacji w regionie, a co za tym idzie bezpieczeństwa Europy.
czarny samael pisze:Strategia Zachodu była IMO jasna: Daesz będzie szło na zachód i południe, a od wschodu i północy zza ich tyłów będą szli Kurdowie. A kiedy Daesz już wygra z Assadem, to wtedy się rozbije i odda władzę komu będzie wygodnie dla Zachodu. Taki był plan, ale wtrąciła się Rosja i Zachód przejechał się na swoim braku zdecydowania.
Ale przecież mówię to samo - Obama nie był zainteresowany zlikwidowaniem ISIS, bo używał ich jako narzędzia w kierunku obalenia Assada i tym samym realizowania celów wahabickiego reżimu Saudów.
czarny samael pisze: Dla faktów, poglądów, rekrutacji i sporów powód nie ma znaczenia. Z mojego punktu widzenia i islam i chrześcijaństwo wielbią masowego mordercę, który powinien być potępiony. Jednak kwestie geopolityczne nie powinny po raz n-ty przechodzić w religijne.
Kwestie religijne są w tym przypadku kluczowe do zrozumienia kwestii geopolitycznych (zwłaszcza, że w rozgrywkę na Bliskim Wschodzie zaangażowane są państwa, gdzie rozdziału między religią a polityką nie ma).
czarny samael pisze: Ostatnie dwa akapity wychodzą z błędnych założeń, na które odpowiadam tutaj i podtrzymuję: skrajne poglądy to fala na której płyną ludzie żądni władzy, którzy używają tych samych metod żeby zyskać poparcie. Ni cholery nie uwierzę, ze generałowie Husajna to fanatycy religijni, mimo że to na ich pracy wypłynęło militarnie Daesz.
Sam Husajn oczywiście nie był fanatykiem religijnym, i dlatego trzeba było go zostawić w spokoju. Co do konkretnych ludzi z jego korpusu oficerskiego - też nie przypuszczam (w rządzie Husajna byli nawet chrześcijanie). W ISIS jest też na pewno mnóstwo przestępców, którzy przybyli do Syrii znęceni możliwością rabowania, gwałcenia i mordowania. Nie zmienia to faktu, że istotną część ISIS tworzą właśnie fanatycy religijni (tak samo jak w przypadku wahabickiej Arabii Saudyjskiej która ich wspiera), a ich działania mają ścisły związane z konkretną, mającą oparcie w teologii i historii interpretacją islamu, na niej się opierają, i w ten sposób zarządzają kalifatem. Nie zmienia to też faktu, że w krajach o muzułmańskiej większości kilkadziesiąt procent ludzi popiera w ten czy inny sposób przemoc w imię islamu, a doktryny ofensywnego dżihadu przeciw niemuzułmanom i konieczności ustanowienia kalifatu rządzonego prawem Sharia to mainstreamowa islamska teologia. Dopóki Zachód będzie chować głowę w piasek i nie zrozumie religijnych przyczyn terroryzmu, nie wygramy wojny z dżihadystami.


Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”