W Monachium miałem wrażenie, że mimo wszystko Real zasłużenie wygrał. To, że Bayern mógł dobić na 2-0 po karnym z dupy według mnie o niczym nie świadczy, bo o ile stałe fragmenty w pierwszej połowie były po stronie Bayernu tak w grze z akcji nie było za bardzo widać wykreowanych setek, a że gra się 2 połowy a nie jedną to Real jak przystało na wielką drużynę odwrócił losy meczu. Ale jedno trzeba przyznać brak Hummelsa i w szczególności Lewego w Monachium była kluczowa dla tamtego spotkania. Dzisiaj z mojej perspektywy sędzia gwizdał pod Real, ale żeby być sprawiedliwym to Real dużo bardziej chciał. Już w pierwszej połowie niewiele brakowało, żeby coś wpadło, ale albo Ronaldo żydził albo zawodziło ostatnie podanie. Neuer trochę trzymał Bayern przy życiu, defensywa szczególnie w środku strasznie niepewna. Alaba na skrzydle był dzisiaj w ataku mało pożyteczny. W drugiej połowie jak dla mnie cwaniactwo Robbena i głupota Casemiro dały szansę Bayernowi, ale później to Real rzucił siły. I znowu mam 2 ciekawe wnioski z mojego punktu widzenia: Vidal świetny gracz, ale ile razy jemu prąd wyłącza w meczach wagi ciężkiej to nie mam pytań. Za czasów gry Juve w finale z Barcą grał bardzo nieodpowiedzialnie, dzisiaj zawalił Bayernowi mecz(ok to sędzia defacto zjebał, ale tak po prawdzie Chilijczyk prosił się już wcześniej o pójście do szatni), mało tego w Monachium jak dla mnie on też zepsuł, bo pomimo, że karny z tyłka to jednak niestrzelenie tegoż karnego złamało psychicznie Monachijczyków, a Realowi pozwoliło uwierzyć, że jest jeszcze szansa. Kolejna rzecz, wiem, że to głupio zabrzmi jak jakaś teoria spiskowa, ale to co zrobił Ramos z samobójem to dla mnie wyglądało jakby chciał strzelić swojaka. Dosłownie, jakby taki miał być scenariusz tego meczu zaplanowany przez Uefa, aby podnieść ciśnienie rywalizacji. Co więcej, przecież ten gol był nieprawidłowo uznany dla Bayernu, a kto za to odpowiada, sędzia to on go uznał. Wiem, że głupie itd. , ale ja takie odniosłem pierwsze wrażenie. Mimo wszystko uważam, że o ile w Madrycie mecz był dużo bardziej wyrównany w regulaminowym czasie gry i kto wie co by było gdyby obie ekipy grały po 10 ( Casemiro i Vidal out) to jednak Real zasłużony awans. Jeszcze słowo o Ronaldo, pieprzony fenomen, 5 bramek przeciw Bayernowi w dwumeczu( ok sędzia mu w tym dopomógł) , ale bądź co bądź robi ogromne wrażenie przeciwko Manuelowi Neurowi, który bronił naprawdę fantastycznie. To musi budzić szacunek, 100 goli w Europejskich Pucharach, gdzie tylko nieliczne były strzelone poza Champions League, wow



