w jakims sensie na pewno tak. Ten argument już wiele razy widziałem, że coś trzeba było zmienić i przynajmniej teraz piłkarze ze sobą rozmawiają na boisku i kombinują jak się ustawiać, etc. Tylko dla mnie to wszystko to jest takie ratowanie sezonu i nie potrafię się do końca cieszyć nawet z wygranych (choć wygrana ze Spurs na pewno by to zmieniła
Więc obecny etap postrzegam jako coś koniecznego, coś co grają (i chwała im za to, bo już się wydawało, ze mają kompletnie wyjebane) i póki idzie dobrze, to jakoś to jest, ale jak rywal mocniej przyciśnie, to w kazdej chwili spodziewam się kolejnego pogromu i totalnego odpuszczenia.
Jak Wenger zostanie i przez lato emocje trochę opadną, to pierwsza porażka i tak znów to wszystko przywróci. Znów zaczną sie protesty i klub de facto będzie stał w miejscu. Dlatego ciężko mi być pozytywnie nastawionym.



